logo
Konsultacje zostały zakończone.
Zapraszamy do zapoznania się z raportem

Komentarz ogólny do Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego

Komentarze on-line mogą zgłosić jedynie zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu się do systemu konsultacji on-line dla Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego

Uwagi do strategii można przekazać w dwóch formach:

  1. uwagi do całego dokumentu. – uwagi o charakterze ogólnym.
  2. uwagi do poszczególnych części SRKS i jej rozdziałów, przedstawionych poniżej.

Szczegółowe informacje o sposobie umieszczania konsultacji w trybie on line znajdują się w zakładce „Jak Konsultować

Zgodnie z regulaminem portalu konsultacji społecznych wszystkie komentarze zostaną opublikowane w serwisie po zakończeniu konsultacji społecznych, wraz z loginem osoby fizycznej lub osoby prawnej, która wzięła udział w konsultacjach społecznych.

Po zakończeniu konsultacji zostanie przygotowany raport. Raport zostanie opublikowany na stronie nie wcześniej niż 15 dni po zakończeniu konsultacji.



Komentarze ogólne do projektu dokumentu Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego 2011-2020.

Komentarze ogólne



Komentarze

Strategia Rozwoju Kapitału Społecznego 2011 – 2020 Konsultacje społeczneKrzysztof Orzechowski 21-04-2011
Zastanawiam się, kto powinien być adresatem SRKS? Myślę, że jak najszersze grono odbiorców i to niekoniecznie bezpośrednio związanych z kulturą (np. urzędnicy i decydenci samorządowi, dyrektorzy placówek, organizacje społeczne i pozarządowe, branżowe związki zawodowe, stowarzyszenia twórcze, artyści, dziennikarze itp., itd.) Tymczasem tekst Strategii jest nawet dla mnie (starego wygi w zarządzaniu instytucjami kultury) trudno zrozumiały. Bo jak przedzierać się przez gąszcz takich, jak to - dla przykładu - zdań?: „Paradygmatem rozwojowym wspieranym przez władze publiczne jest model polaryzacyjno – dyfuzyjny, który ma wzmocnić potencjał rozwojowy biegunów wzrostu i udrożnić kanały dyfuzji impulsów modernizacyjnych na obszarach peryferyjnych”. Daję słowo, że tego potworka zacytowałem wiernie! Tymczasem to, co ma związek z kreatywnością, kulturą, komunikacją, jednym słowem - z relacjami międzyludzkimi lub społecznymi - powinno być napisane językiem komunikatywnym, powszechnie zrozumiałym, a nie bełkotliwą nowomową, dostępną jedynie dla wąskiej grupy ekonomistów i zarządzających kulturą, którzy prawdopodobnie to stylistyczne cudo opracowali. Tyle, co do formy dokumentu – w wielu miejscach skandalicznej i nie do przyjęcia.

Jeśli chodzi o treść, to przede wszystkim rodzi się pytanie: dlaczego kultura została wpisana (jako ostatni, czwarty cel działania) w rozwój kapitału społecznego, skoro najodpowiedniejszym dla niej środowiskiem jest – podobnie jak dla edukacji – kapitał ludzki. Naturalnie, wiem! Przypisanie to wychodzi naprzeciw koncepcjom ekonomizacji kultury, czyli jej całkowitego odhumanizowania, sprowadzenia do roli przemysłów podlegających zasadom konkurencyjności gospodarczej. Są to tendencje bardzo szkodliwe dla rozwoju jednostki ludzkiej. Mądre działania w obszarze kultury powinny przede wszystkim służyć człowiekowi, budować jego wrażliwość, poszerzać horyzonty poznawcze. Być alternatywą dla bezrozumnego użycia. Tak ja postrzegam misję. Dopiero później owe działania będą układać się w struktury szersze, służące większym grupom i stymulujące rozwój kapitału społecznego. Nie znam Strategii Rozwoju Kapitału Ludzkiego, nie wiem nawet, jaki resort koordynował prace nad tym dokumentem. Podejrzewam, że resort edukacji. Podejrzewam również, że o kulturze jest tam bardzo niewiele, bo takie są obecnie trendy podziału i kompetencji, chociaż w Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego operacyjny cel 1 poświęcony jest problemom edukacji. Dobrze, że tak jest, bo przecież edukacja i kultura muszą ze sobą ściśle współpracować, bo są na równi odpowiedzialne za wychowanie i wykształcenie młodego człowieka. Czy zatem w Strategii Rozwoju Kapitału Ludzkiego problemy kultury zajmują poczesne i ważne miejsce? Jeśli by tak było i moje wątpliwości okazałyby się niesłuszne – to uważam, że my – ludzie kultury – powinniśmy konsultować przede wszystkim Strategię Rozwoju Kapitału Ludzkiego, a w mniejszym stopniu - Społecznego. Generalnie jednak uważam, że podział Strategii Rozwoju Kapitału Ludzkiego i Kapitału Społecznego na dwa odrębne dokumenty jest zabiegiem sztucznym.

Jako człowieka kultury, w Strategii interesowały mnie przede wszystkim operacyjne cele 3 i 4 (Usprawnienie procesów komunikacji społecznej oraz wymiany wiedzy, a także: Rozwój i efektywne wykorzystanie potencjału kulturowego i kreatywnego) i w pewnym zakresie cel 1 (Kształtowanie postaw sprzyjających kooperacji, kreatywności oraz komunikacji). Z przyjemnością wypada mi zauważyć, że cały Rozdział IV Strategii (Cele, priorytety i kierunki działania…) został napisany znacznie bardziej zrozumiałym językiem. Przejrzystość stylistyczna nie oznacza jednak, że treści tam zawarte nie budzą moich wątpliwości. Operacyjne cele strategiczne (3 i 4) zostały bowiem zdefiniowane na poziomie zadań powszechnie znanych, których nie udaje się zrealizować od szeregu lat. Konieczność wprowadzenia nowej Ustawy o prawie autorskim, przeprowadzenia powszechnej digitalizacji zasobów dziedzictwa narodowego, uchwalenia nowej Ustawy medialnej, poszerzenie działań misyjnych wraz z ograniczeniem komercjalizacji w publicznych środkach przekazu – to zadania tyleż oczywiste, co – z różnych powodów – niemożliwe do zrealizowania (może z wyjątkiem digitalizacji, której postęp warunkowany jest jedynie poprawieniem prawa i ilością przeznaczonych środków finansowych). Czy zatem mają one szansę zostać zrealizowane do 2020 roku? Wątpię. Cel strategiczny, jaki stawiają autorzy Strategii brzmi: „wzmocnienie udziału kapitału społecznego w rozwoju społeczno gospodarczym Polski”, a warunkiem realizacji tego celu jest „wzrost zaufania społecznego” (wszystkich do wszystkich). Odnoszę wrażenie, że autorzy korzystali ze starych, nieaktualnych już, diagnoz. W ostatnim roku nastąpił bowiem dramatyczny spadek zaufania społecznego (z powodów, których nie trzeba wyjaśniać). Jak odwrócić tę - fatalną dla rozwoju kapitału społecznego – tendencję? O tym autorzy Strategii nie piszą lub piszą, posługując się nic nieznaczącymi ogólnikami, co odrywa dokument od rzeczywistości w kierunku efektownie opakowanych pobożnych życzeń.

I na koniec ostatnia uwaga dotycząca Rozdziału VII (Ramy finansowe). Uwzględniając własne praktyczne doświadczenia z paru ostatnich lat, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że „budżetowanie zadaniowe” nie może stanowić panaceum na wszystkie formy działań instytucjonalnych w obszarze kultury. Dla przykładu: teatry impresaryjne, gromadzące środki finansowe na realizację konkretnego projektu, w naturalny sposób poddają się budżetowaniu zadaniowemu. Inaczej jest z teatrami repertuarowymi, gdzie koszty stałe (utrzymanie infrastruktury i pracowników) na ogół przewyższają koszty produkcji artystycznej. W takich teatrach planowanie (i rozpisywanie!) zadań z ponad rocznym wyprzedzeniem napotyka wiele trudności, ogranicza elastyczność i zagwarantowaną ustawowo swobodę twórczą i finansową. Teatry te nie funkcjonują „od zadania do zadania”, a ich szefowie zazwyczaj mają szerszą, perspektywiczną wizję rozwoju połączoną z potrzebą podejmowania działań misyjnych i dla realizacji tej wizji muszą stale poszukiwać optymalnych rozwiązań artystycznych, twórców, aktorów, tematów, a także na gorąco reagować na bieżącą sytuację i społeczne wyzwania.

Krzysztof Orzechowski
dyrektor naczelny i artystyczny
Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie,
profesor Akademii Teatralnej w Warszawie
podstawy, definicje. Ryszard Okoń 04-05-2011
DEFINICJA Kapitału Społecznego wg., MKiDN;

Kluczowym dla dalszych działań jest element, określający zakres starań jakie maja być podjęte pod auspicjami Ministerstwa. Cyt;
„W Strategii kapitał społeczny rozumiany jest jako, wynikająca z zaufania oraz obowiązujących norm i wzorów postępowania, zdolność do mobilizacji i łączenia zasobów, która sprzyja kreatywności oraz wzmacnia wolę współpracy i porozumienia w osiąganiu wspólnych celów”.
Poniżej te same główne kryteria definiowania problemu Kapitału Społecznego które stanowi „rozebrana” na czytelne fragmenty definicja, prezentowana przez Ministerstwo. Punkty oznaczone dużymi literami - to cele jakie są wskazane do osiągnięcia w przytoczonej definicji, oraz trzypunktowy liczbowy opis rodzaju środków jakie wskazuje się do realizacji w przestrzeni społecznej – publicznej. pożądanej sytuacji jakiej powinny towarzyszyć.

W Strategii kapitał społeczny rozumiany jest jako

A. zdolność do mobilizacji i łączenia zasobów,
wynikająca z:
1. zaufania
2. obowiązujących norm
3. wzorów postępowania ,
która sprzyja [zakładanie z definicji, że automatyczne nastąpi „sprzyjanie” jest błędem] co ma sprzyjać
B. kreatywności
oraz ma wzmacniać
C. wolę współpracy w osiąganiu wspólnych celów i
D. wolę porozumienia w osiąganiu wspólnych celów.

Podsumowując, tą krótką analizę okoliczności związanych z naprawą niskiego poziomu Kapitału Społeczne w Polsce, proponuję je uszeregować w bardziej właściwej, jak się zdaje kolejności tj. wg. roli , rangi wpływu na osiągnięcie jakiegokolwiek postępu w naprawie niskiego poziomu kapitału społecznego w Polsce. Niezbędne są też, jak się zdaje, pewne uzupełnienia redakcyjne i merytoryczne;

W Strategii poprawa poziomu kapitału społecznego rozumiana jest jako zbiór działań mających na celu :
C. wolę Stworzenie przejrzystych umów nieformalnych i warunków instytucjonalnych dla możliwości porozumiewania się i współpracy w wyznaczaniu celów wspólnych; przy jednoczesnym kontrolowaniu, tonizowaniu naturalnych działań przeciwstawnych wynikających z motywacji prywatnych.
D. wolę Stworzenie warunków instytucjonalnych i równie przejrzystych nie formalnych dla możliwości porozumienia w osiąganiu wspólnych celów przy jednoczesnym kontrolowaniu, tonizowaniu naturalnych działań przeciwstawnych wynikających z motywacji prywatnych.

Kontynuując recenzję definiowania zakresu „problemu” :

- co należy osiągnąć poprzez:
-budowanie podstaw formalnych, kulturowych, mentalnych służących zwiększaniu 1. zaufania;
- co będzie wspomagane poprzez rewizję 2. obowiązujących norm w zakresie działań administracji, instytucji publicznych i innych organizacji formalnych i nieformalnych, wpływających negatywnie albo pozytywnie na poziom kapitału społecznego w Polsce oraz;
- instytucjonalne tworzenie i lansowanie pożądanych 3. wzorów postępowania w obszarze obyczajowym, mentalnym jednostek, co będzie propagowane za pomocą oddziaływania kultury, w tym szczególnie poprzez nieformalne oddziaływanie z pomocą rozrywki i kultury popularnej.

Inne punkty A. i B. zdaje się, że są zbędnie podnoszone w podstawowej definicji naszego „kłopotu”;

Sprawa A. „zdolność do mobilizacji i łączenia zasobów” jest pożądanym, ale wynikowym efektem już istniejącego, wysokiego poziomu kapitału społecznego. Wprowadzanie do definicji problemu dodatkowych elementów należących do „obszaru skutków” a nie „przyczyn” niskiego poziomu kapitału społecznego , nie ma metodycznego uzasadnienia - jeśli celem ma być opisanie „problemu” w sposób jasny i czytelny.

Sprawa B. „kreatywności”, oraz przeciwnej temu a nie pożądanej bierności, apatii…. Wydaje się, że kreatywność głównie jest zależna od warunków samorealizacji, zakresu swobody działania intelektualnego, gospodarczego, co bardziej jest powiązane z aspektem osobniczym a mniej społecznym. Warunki dla „kreatywności” mogą istnieć także przy niskim kapitale społecznym . Wystarczą np. silne instytucjonalne gwarancje rentowności dla działań innowacyjnych. To pierwotnie jest bardziej zależne od „aktywności indywidualnej ” , co „nam” od 20 lat wychodzi całkiem dobrze, tylko nie jest wspierane systemowo. Prawda, że o pragmatyce, kształcie systemu decyduje także poziom kapitału społecznego. Ale niezadowalający poziom wspierania kreatywności, to bardziej skutek niskiego kapitału społecznego wśród establishmentu administracyjnego, władzy. Tamtejszy poziom kapitału społecznego to poziom wtórny wobec powszechnie niskiego poziomu tego kapitału w Polsce. (To jakby jest problem „jajka i kury”- co ważniejsze - nie bez znaczenia także dla realizacji omawianej inicjatywy). Lepiej więc nie wplątywać w początkowe formułowanie problemu, tych bardziej złożonych elementów zjawiska; czym jest odpowiedni do oczekiwań poziom „kreatywności”. Natomiast tutaj, zbyt wiele kreatywności szkodzi projektowi MKiDN, także w zakresie obszerności tego opracowania.


W tej krótkiej recenzji jednej z wielu prób „definicji problemu” jaki podaje MKiDN , proponowany w tej opinii opis niskiego poziomu kapitału społecznego stał się chyba trochę innym problemem. Czy proponowany opis jest bardziej czy mniej adekwatny od proponowanego w projekcie MKiDN ? Które podejście do problemu niskiego poziomu kapitału społecznego w Polsce może przynieść bardziej przewidywalny skutek ? - pozostawiam ocenie czytających.

INNE WAŻNE , początkowe spostrzeżenie.
Już w początkach jednego z działów, pomieszane są dwa pojęcia ;

kapitał społeczny jednostki ( lub określonej grupy społecznej, ) - tj. powiązania, relacje jednostki (grupy), określające jej rolę, pozycję formalną, nieformalną i jej możliwości współuczestnictwa w sieci powiązań, czym jest jej własny kapitał społeczny oraz

kapitał społeczny rozumianym jako zdolność zbiorowości do realizacji celów wspólnotowych - często zdarza się, że celów sprzecznych z prywatnym interesem jednostek, węższych zbiorowości, czy formalnych organizacji.
Brak rozróżnienia tego co prywatne od tego co wspólnotowe musi prowadzić do skomplikowanych, niejasnych czy nawet błędnych diagnoz w zakresie podnoszenia poziomu „Kapitału Społecznego”. Taki pierwszy grząski teren wyznacza się już na początku, czym ma być wg. autorów kooperatywność. Poziom kooperatywności plemiennej czy też innych zamkniętych społeczności, czy elitarnych korporacyjnych stowarzyszeń często z założenia nie uwzględnia realizacji celów wspólnotowych, co jest zjawiskiem naturalnym. Natomiast w naszych obecnych warunkach rozwojowych ta kooperatywność, bardzo często jest wprost skierowana przeciw podnoszeniu kapitału społecznego na wyższy poziom, czego przykładów zatrzęsienie, od Sądownictwa Powszechnego poczynając…...
Muzeum Kolejnictwa konsultujeMuzeum Kolejnictwa 20-05-2011
Warszawa, 20 maja 2011 rok


Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Warszawa

Dotyczy: zaproszenia do konsultacji społecznych projektu Strategii Kapitału Społecznego 2011-2020


Dziękujemy za zaproszenie do konsultacji społecznych projektu „Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego 2011-2020”. Z uwagą przeanalizowaliśmy ten dokument i pragniemy wyrazić swoją opinię.Odnaleźliśmy w nim wiele z własnych przemyśleń i opinii, co ugruntowało nasze poglądy.
Z zadowoleniem przyjęliśmy wiadomość, że Autorzy dokumentu właśnie kulturze i dziedzictwu przypisują tak wielką rolę w procesie budowania społeczeństwa obywatelskiego. Podobnie jak oni także jesteśmy za wzmocnieniem roli dziedzictwa w budowaniu spójności społecznej oraz za wzmocnieniem znaczenia kultury w rozwoju społeczno-gospodarczym.
Zgodnie ze „Strategią” - wzmacnianie więzi opartych na wspólnej tożsamości, jak i otwartość na inne wzorce, umiejętność współdziałania oraz współżycia osób reprezentujących różne wartości, tradycje, normy zachowań i sposoby życia – to fundament silnego kapitału społecznego. Aby ten fundament był mocny, trzeba odpowiedzieć na wiele nowych wyzwań. I te wyzwania są w dokumencie dokładnie i w sposób wyczerpujący opisane. Czy jednak sprostamy tym wyzwaniom, czy będziemy w stanie osiągnąć cele, wyartykułowane w dokumencie – pokaże nam życie.

Muzeum Kolejnictwa, jak wiele innych jednostek kultury boryka się z trudnościami finansowymi. Dlatego doceniamy, że w „Strategii” poświęca się sporo uwagi problemom finansowym - jest propozycja wprowadzenia wieloletnich budżetów zamiast rocznych okresów rozliczeniowych. Planowane zmiany prawne odnoszą się zarówno do zapisów ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, ale też do ustawy o zamówieniach publicznych i finansach publicznych.
Cieszy nas fakt, że „Strategia” wskazuje na pilną potrzebę podjęcia działań zmierzających do rozwoju i modernizacji infrastruktury kultury, unowocześnienia metod zarządzania, dostosowywania ich formuły organizacyjnej do specyfiki misji i zadań.
Dokument zapowiada, że powstanie spójny system ochrony zabytków, .że dokona się zmiana wielu przepisów prawnych, w tym zostanie opracowana na nowo ustawa o ochronie zabytków i opieki nad zabytkami, nastąpi też wsparcie działań Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Bardzo ważne, że w dokumencie podkreśla się, że należy opracować realny mechanizm pozyskiwania funduszy na rzecz ochrony zabytków, również na poziomie lokalnym, np. poprzez zmianę ustawy o podatkach i opłatach lokalnych lub wprowadzenie odrębnej ustawy wprowadzającej opłatę lokalną – np. od działalności turystycznej.
Życzmy sobie, aby te mądre i jakże miłe dla oka I ucha ludzi kultury słowa stały się rzeczywistością.

Z satysfakcją odnotowaliśmy, że w„Strategii” w wielu miejscach podkreśla się, że kultura i dziedzictwo są jednym z ważniejszych obszarów aktywności obywateli, że będzie wzmacniana rola instytucji kultury w społeczności lokalnej, co wiąże się z udostępnieniem nowych przestrzeni do aktywności obywateli i otwarciem na inicjatywy oddolne. Zapowiada się poprawę infrastruktury i stanu istniejących obiektów. Podoba nam się także stwierdzenie, że otwarcie instytucji kultury na życie społeczne i rozwój społeczno-gospodarczy służy poszerzeniu przestrzeni „dobra wspólnego”. Jako zapowiedź większego bezpieczeństwa odbieramy także słowa: „Państwo powinno wspierać i promować działania służące ochronie i zachowaniu dziedzictwa kulturowego, realizowane zarówno przez podmioty publiczne, jak i pozarządowe, prywatne oraz osoby prywatne”.
W „Strategii”- jak przystało na dokument tego rodzaju – jest wiele uogólnień, ale są i konkrety, bliskie naszym sercom.
Podoba nam się pomysł uzupełniania edukacji urzędników publicznych o wiedzę i metody wykorzystania zasobów kulturowych regionu. Wierzymy, że tego rodzaju edukacja zaowocuje lepszym rozumieniem problemów instytucji kultury „w wysokich urzędach”.
Jako jeden z wariantów takiej edukacji zalecalibyśmy regularne odwiedzanie placówek kultury przez w/w urzędników oraz „pochylenie się” nad ich problemami.
Zgadzamy się, że koniecznym wsparciem procesów ochrony i wykorzystania dziedzictwa kulturowego powinny być inicjatywy służące promocji i edukacji na rzecz uznawania wagi dziedzictwa, a z drugiej strony – mechanizmy finansowego wsparcia dla realizowanych przedsięwzięć. Cieszy nas, że w dokumencie wielokrotnie podkreśla się wagę spraw finansowych.
W projekcie czytamy, że istnieje konieczność profesjonalnie prowadzonej edukacji regionalnej, zachęcanie społeczności do zaangażowania się w sprawy własnej lokalności i własnego dziedzictwa kulturowego, a tym korzystania z zasobów kulturowych i przyrodniczych. Dodam, że Muzeum Kolejnictwa od co najmniej dwóch lat podejmuje wysiłek, aby prowadzić edukację muzealna, wychodzimy także z szeroką ofertą do ludzi w różnym wieku i z różnych środowisk. Stąd nasza satysfakcja, że omawiany dokument podnosi i te problemy, nadając im odpowiedni wymiar. Za pilne, słuszne i konieczne uznajemy podjęcie wyzwania – w większym niż do tej pory zakresie – budowania spójnego wizerunku Polski za granicą poprzez promocję dorobku kulturowego.

Z istotne ponadto uznajemy zapowiadane w „Strategii” wspieranie turystyki kulturowo-przyrodniczej oraz łączenie elementów edukacji regionalnej i lokalnej agroturystyki. Za słuszne uznajemy wspieranie rozwoju turystyki kulturowej (city&cultura) oraz tworzenie nowych produktów turystycznych, gdyż dzięki temu podniesiemy atrakcyjność i rozwój gospodarczy regionu. Zdajemy sprawę, że produkty turystyczne powstają dośc długo, ale dzisiaj jest to wręcz wymóg, jeśli chcemy zwiekszyć dochody z turystyki. A mamy do tego znakomite waruinki, wciąz jednak nie wykorzystywane w dostatecznym stopniu.

Z uwagą czytamy, że będą podejmowane działania zmierzające do zmiany stereotypu postrzegania kultury jako obszaru niedochodowego oraz związanego z działalnością elitarną i niszową.
Jesteśmy za uruchomieniem potencjału ekonomicznego kultury, dotyczącego – z jednej strony zmiany postrzegania kultury w kontekście ekonomicznym, a z drugiej – rozwoju sektora przemysłów kultur i przemysłów kreatywnych.
Tworzenie innowacyjnych produktów i usług, budowanie otoczenia dla kreatywności, tworzenie mechanizmów dostosowania programów uczelni artystycznych do zapotrzebowania i wyzwań rynków pracy, inkubatory kreatywności ułatwiające start zawodowy osobom z sektora kultury i kreatywności – to prawdziwe jaskółki, zapowiadające lepsze czasy dla kultury.

Wyrażamy uznanie dla efektu pracy Autorów „Strategii”. Życzymy wszystkim – i jej twórcom, rządowi, wszystkim instytucjom kultury – aby wszystko, co znalazło się w dokumencie – zostało zrealizowane do 2020 roku.
Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dokument zapowiada znaczny wzrost nakładów na kulturę – powyższe życzenie ma szanse stać się rzeczywistością.


Z poważaniem

Walentyna Rakiel-Czarnecka

zastępca dyrektora
Muzeum Kolejnictwa
ul. Towarowa 1, 00-958 Warszawa, tel. 22/ 620 04 80 wew.109, e-mail: wrakiel(at)muzkol(dot)pl
Zarządzanie strategiąFundacja Rozwoju Ekonomii Społecznej 30-05-2011
W systemie zarządzania powinna zostać zwiększona rola organizacji pozarządowych, na co dzień zajmujących się rozwojem kapitału społ., w szczególności lokalnych koalicji i federacji org. pozarządowych.
Uwagi ogólne do SRKSUM Województwa Małopolskiego 30-05-2011

Województwo Małopolskie z zadowoleniem przyjmuje kolejną ze strategii zintegrowanych, dotyczącą rozwoju kapitału społecznego w Polsce, który jest jednym z najistotniejszych czynników mających wpływ na rozwój społeczno-gospodarczy kraju i regionów.
Projekt dokumentu w części diagnostycznej w sposób kompleksowy i trafny identyfikuje trendy w tak złożonej i rozległej materii, jaką jest kapitał społeczny. W diagnozie w satysfakcjonujący sposób zaprezentowana także istniejące zróżnicowania regionalne w zakresie tematycznym właściwym dla strategii.
Ponadto w naszej opinii cele, priorytety i kierunki działań zachowują spójność między sobą, a także są wyraźnie powiązane z częścią diagnostyczną. Niemniej jednak część projekcyjną należy uzupełnić o istotne z punktu widzenia regionu kwestie, które szczegółowo zostały wskazane w poniższych uwagach.
Podobnie w części dotyczącej systemu realizacji zaproponowane zmiany mają raczej charakter uzupełniający. Ich wprowadzenie przyczyni się do jeszcze lepszego zapewnienia realizacji założonych celów, nie kwestionując przy tym w żaden sposób fundamentów systemu realizacji Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego.




1. Uwagi ogólne do części diagnostycznej i projekcyjnej SRKS

a) Zaufanie powinno być fundamentem relacji tak międzyludzkich jak i na linii obywatel – aparat administracyjny państwa oraz instytucje publiczne. Założenie to zawiera raport „Polska 2030”, który wskazuje na zaufanie społeczne jako podstawowy element kapitału społecznego. Dlatego też, to właśnie ta część kapitału społecznego powinna być bardziej uwypuklona w sformułowanym w SRKS wyzwaniu głównym oraz w celu głównym.

b) W SRKS brak wskazania na życie zawodowe, jako jeszcze jednego obszaru, gdzie wysoki poziom zaufania społecznego odgrywa kluczową rolę. Relacje na linii aparat administracyjny państwa – pracodawca są wtórne, jeżeli chodzi o budowę zaufania społecznego i przynależą raczej do sfery gospodarczej państwa. Jednak wzmacnianie zaufania między obywatelem a pracodawcą, a także między obywatelem/pracodawcą i związkami bądź korporacjami zawodowymi, ma bezpośredni wpływ na poziom kapitału społecznego w całym społeczeństwie.

c) W opiniowanym dokumencie brak informacji wskazujących na powiązania celów operacyjnych i kierunków działań w obszarze kapitału społecznego z celami i kierunkami w pozostałych strategiach zintegrowanych.

d) W treści dokumentu widać pewną niekonsekwencję w stosunku do pojęcia infrastruktury społecznej. Termin ten pojawia się niekiedy jako „nagłówek”, ale jego rozwinięcie w samym tekście jest dość ograniczone i często redukowane np. do infrastruktury instytucji publicznych.

e) We fragmentach nt. geograficznego zróżnicowania rozwoju kraju zbyt często wskazany jest poziom zróżnicowań regionalnych, a nie lokalnych.

f) W dokumencie mówi się o niskim zaufaniu do administracji publicznej, jako jednym z czynników utrudniających jej działanie, brak natomiast propozycji rozwiązań tego problemu. W tym kontekście należy również podkreślić, iż brak zaufania jest obustronny.

g) Instrumentarium realizacji celów i działań jest oparte o system grantowy, a więc ma charakter krótkofalowy.

h) 3. cel operacyjny nie koresponduje z rzeczywistością. Nowa ustawa medialna likwiduje abonament i tym samym przekreśla koncepcję istnienia misji publicznej oraz zagraża istnieniu mediów lokalnych takich jak np. telewizja. Przykład zlikwidowanego TVN Warszawa dobrze pokazuje, że próba finansowania mediów lokalnych na zasadach komercyjnych jest w polskich warunkach znacznie utrudnione.

i) Strategia powinna proponować długofalowe myślenie o działaniach w ramach kapitału społecznego, które obecnie są finansowane ze środków unijnych (np. punkty przedszkolne). Strategia powinna wskazywać także jak w sposób długotrwały budować dostępność różnych grup społecznych do kultury.

j) Kierunki działań w poszczególnych celach operacyjnych są zdefiniowane zbyt ogólnie i nie ma gwarancji ich dobrego zoperacjonalizowania.

k) Podstawowym krokiem przy budowaniu kapitału społecznego jest budowa zaufania do państwa. Zauważalny jest brak silnego odwołania w SRKS do strategii „Sprawne Państwo”. Brak wskazania na państwo jako fundamentu także dla kapitału społecznego.

l) W dyskusji o kapitale społecznym należy rozróżniać dwa jego rodzaje: pomostowy (oparty na zaufaniu i umiejętności współpracy z osobami, których nie znamy osobiście) oraz wiążący (oparty na więzach grupowych między osobami, które znają się osobiście). Słabością tej strategii jest brak rozróżnienia na wskazane kapitały w regionach np. woj. małopolskie – kapitał wiążący; woj. dolnośląskie – kapitał pomostowy. W strategii konieczne jest spojrzenie na kapitał społeczny przez pryzmat regionów.

m) Strategia nie podsuwa rozwiązania dla działań mających na celu przekucie dużej mobilności Polaków w kapitał społeczny.


2. Uwagi dotyczące wskaźników

a) Część wskaźników (ich wartość) ma charakter tak złożony i wielostronny, że wątpliwe jest czy należy je powiązać z SRKS np. frekwencja wyborcza w wyborach samorządowych w I turze.
b) Uderzająca jest dominacja wskaźników czysto ekonomicznych. Pojawia się wrażenie, iż o wyborze takiego zestawu danych zdecydowała ich łatwa dostępność.
c) Brakuje wskaźników jakości życia, które istotnie można by powiązać z aktywnością SRKS (edukacja, bezpieczeństwo, aktywność obywatelska etc.). Mogłyby one być zaczerpnięte z Piątego raportu nt. spójności, gdzie mowa jest np. o zasobności, szczęśliwości etc.
d) Brak wskaźników dotyczących sfery zrównoważonego rozwoju, kultury, innowacyjności, oceny jakości rządzenia itd.
Uwagi różneDominik Migas 30-05-2011
Niniejszym przekazuję garść swoich przemyśleń w ramach Konsultacji społecznych nad projektem Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego 2011-2020. Dotyczą one głównie sprawy mediów elektronicznych i spraw z tym związanych. Dla porządku przedstawiam je w punktach, ponieważ odnoszą się do różnych zapisów Projektu, niekoniecznie w kolejności odpowiadającej treści Projektu.

1.
W Tekście głównym pojawia się "Umożliwianie rozwoju mediów lokalnych i społecznych" (kierunek działań 3.2.3 - "Wzmacnianie niezależności i pluralizmu mediów oraz wspieranie mediów lokalnych i regionalnych"). Z koncesjonowanych mediów linearnych najbardziej niezależnymi są mali nadawcy społeczni oraz stacje akademickie, od lat będące również "bazą szkoleniową" dla nadawców publicznych i komercyjnych. Wsparcie to winno być więc nakierowane przede wszystkim na te podmioty. Oczywiście również dlatego, że są one ważnym elementem budującym więzi lokalne i środowiskowe, czyli stymulują rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

2.
W Tekście głównym Projektu pojawia się sformułowanie "Wyznaczanie wysokich standardów jakości treści mediów publicznych" (poz. 3.2.1), natomiast w załączniku nr 2 nie ma tej pozycji, choć jej realizacja wydaje się bardzo ważna. Również w mediach publicznych postępuje przecież tabloidyzacja i tak powszechny problem "języka mediów" (kolokwializacja i błędy językowe - choć te ostatnie głównie na antenach stacji komercyjnych o mniejszym zasięgu terytorialnym oraz internetowych). Nic nie wskazuje na to, aby nadawcy z własnej inicjatywy zaczęli zabiegać o podniesienie tych standardów. Celowe jest więc uruchomienie publicznych działań naprawczych i w moim przekonaniu warto przewidzieć programy również dla mediów niepublicznych. Mogłyby być realizowane np. poprzez programy bezpłatnych szkoleń dla dziennikarzy.

3.
W Tekście głównym, jako jedno z wyzwań czytamy, że "władza publiczna – we współpracy z podmiotami rynkowymi – powinna wspierać dynamiczny rozwój nowych technologii poprzez unowocześnienie infrastruktury sieciowej i zmiany regulacyjne sprzyjające personalizacji treści i form komunikacji. Efektem może być zmarginalizowanie roli mediów tradycyjnych, jeśli te nie dokonają koniecznej modernizacji własnej struktury i oferty". W moim przekonaniu należałoby uzupełnić i skonkretyzować ten punkt. W szczególności nie ma tu wyraźnej mowy o wspieraniu procesu konwersji elektronicznych massmediów linearnych, w sytuacji kiedy cała polska radiofonia staje się wysoce zagrożona marginalizacją i powolną śmiercią, spowodowaną z jednej strony poszerzającą się ofertą innych mediów cyfrowych (zwłaszcza związanych z przekazem internetowym), a z drugiej brakiem wspólnej platformy porozumienia i dostrzegania wspólnych celów przez nadawców radiowych publicznych, komercyjnych i społecznych. W tym obszarze wręcz konieczne jest zintensyfikowane działanie zarówno regulacyjne (np. powołanie ciała przyspieszającego i nadzorującego proces konwersji radiofonii, wprowadzenie regulacji prawnych chroniących rynek reklamowy przed zapaścią po wzroście liczby nadawców), edukacyjne (dlaczego jest to proces konieczny), a także finansowe (np. organizacja konferencji nadawców, operatorów telekomunikacyjnych i producentów sprzętu odbiorczego, finansowe wsparcie nadawców motywujące do emisji z pierwszych obiektów nadawczych DAB+). Trzeba zauważyć, że wiele krajów europejskich już podjęło takie działania. Polsce grozi natomiast, że kolejne lata zostaną zmarnowane.
4.
W punkcie 1.2.18 załącznika nr 2 czytamy "wspieranie realizacji działań wynikających z Europejskiej Agendy Cyfrowej dotyczących zwiększania dostępności do nowych technologii służących budowaniu zaufania do środowiska cyfrowego". Uważam, że te działania zdecydowanie muszą być koordynowane wspólnie z Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz Urzędem Komunikacji Elektronicznej, a urzędy te nie zostały wskazane jako wiązane z tym celem.

5.
W załączniku nr 2 (3.1.1) pojawia się "nowelizacja ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych: 1. regulacja kwestii publicznego udostępniania utworów osieroconych; 2. uwzględnienie współczesnych procesów produkcji i dystrybucji treści (dostosowanie przepisów do nowych technologii); 3. wprowadzenie rozwiązań mających na celu stworzenie sprzyjającego środowiska dla działalności twórców i innych uprawnionych w świecie cyfrowym; 4. przegląd Dyrektyw unijnych dot. prawa autorskiego". Tu należałoby zwrócić również uwagę na usługi "na żądanie" - wspomniane
jedynie bardzo ogólnie w kontekście "zmian regulacyjnych sprzyjających personalizacji treści". Rozwój tych usług jest w Polsce silnie tłumiony przez zaporowe stawki tantiem proponowane przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, najwyraźniej nieświadome potencjału tych typu usług, które przecież w przyszłości i tak będą się rozwijać, skutkiem czego to sami autorzy tracą na opóźnieniach wynikających z takiej polityki. Dlatego w tym obszarze potrzebna jest publiczna akcja informacyjna, która mogłaby wesprzeć zmianę aktualnego stanu. Konieczna jest równieżrefleksja nad zapisami U.R.T. dotyczącymi ochrony polskich artystów. W szczególności zapisami niedawno wprowadzonymi -
narzucającymi nadawcom radiowym kolejne wymogi dotyczące rzekomej promocji polskich muzyków. Są one nie tylko martwe, ale również wcale nie chronią ogółu polskich artystów, a jedynie ich część, do tego niekoniecznie tę część, która wymaga szczególnej ochrony. Chroni bowiem jedynie główny nurt, naruszając równowagę ochrony utworów polskich wykonawców w języku polskim nad utworami polskich wykonawców z tekstami w innych językach. Tak być nie powinno i należy wrócić do tematu nowelizacji U.R.T. w tym konkretnie aspekcie.

6.
Należałoby konkretniej wskazać działania związane z istniejącymi już w Tekście głównym (Założenia Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego) zapisami: "wspieranie niezależnych mediów lokalnych i regionalnych" - "wprowadzenie zapisów umożliwiających uzyskanie silniejszej pozycji przez media „trzeciego sektora” (media społeczne)" (priorytet 3, p.
17f), "poprawa realizacji polityki koncesyjnej wspierającej media społeczne i koncesjonowane na szczeblu regionalnym i lokalnym" (priorytet 3, p. 23). Konieczna jest zmiana definicji nadawcy społecznego, skutecznie blokującej rozwój mediów trzeciego sektora. Niezrozumiałe jest bowiem, że do dzisiaj w U.R.T. pokutuje pierwotny podział na nadawców publicznych i komercyjnych, z dużą marginalizacją nadawców społecznych i upartym całkowitym ignorowaniem faktu istnienia 10 koncesjonowanych radiowych nadawców akademickich, pomimo ich istnienia na rynku od wielu lat. O konieczności zmiany definicji nadawcy społecznego jest mowa w "Strategii regulacyjnej" Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na lata 2011-2013 ("Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na stanowisku, że celowe jest objęcie pojęciem nadawcy społecznego podmiotów tzw. trzeciego sektora, działających non-profit i stworzonych w celu realizowania w programie wszelkich niekomercyjnych celów społecznych, kulturalnych, dukacyjnych, religijnych, charytatywnych itp., bez względu na typ własności: stowarzyszenia i fundacje, instytucje kultury itp."). Te plany KRRiT są bardzo trafne i powinny mieć możliwość jak najszybszej realizacji, niestety znów pomijane są media akademickie, czego nie sposób zaakceptować.

7.
W Tekście głównym nie pojawia się tematyka finansowania mediów publicznych, a temat ten jest, jak powszechnie wiadomo, bardzo ważny. Odwołując się ponownie do Strategii regulacyjnej KRRiT na lata 2011-2013, muszę podzielić przedstawioną tam opinię, że właściwym rozwiązaniem byłaby "rezygnacja z powiązania opłaty abonamentowej z używaniem tradycyjnego odbiornika RTV i tym samym uciążliwego obowiązku jego rejestracji. Systemem prostszym, skuteczniejszym i tańszym byłaby powszechna opłata obciążająca wszystkie gospodarstwa domowe. Rozwiązanie takie pozwalałoby jednocześnie zachować znaczną część elementów obecnego systemu abonamentowego, nie burzyłoby więc przyzwyczajeń osób uiszczających tę opłatę". Problem finansowania mediów publicznych zdecydowanie powinien być objęty programem Rozwoju kapitału społecznego.

8.
Wspomniany dokument KRRiT porusza również bardzo ważny problem koncentracji kapitałowej, której skutecznie może nie ograniczyć Rada swoimi tylko działaniami. W moim przekonaniu również ta sprawa powinna znaleźć swoje miejsce w Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego.
Zagrożenia realizacji StrategiiGrażyna Leonowicz 30-05-2011
Warszawa, 29.05.2011 r.


Uwagi do Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego

Zaprezentowana, przygotowana we współpracy z kilkoma resortami Strategia Rozwoju Kapitału Społecznego wyznaczając cele i priorytety działań powinna pomóc w budowaniu społecznie ważnych kompetencji Polaków. Jednak, żeby Strategia nie okazała się jedynie zbiorem życzeń, należy zadbać by działania (np. prace legislacyjne) podmiotów odpowiedzialnych za realizację strategii, uwzględniały przyjęte priorytety. Może okazać się, że nie wystarczająca jest sama świadomość istnienia Strategii. Może należałoby zobowiązać resorty do konfrontowania tworzonych aktów prawnych z zapisami Strategii lub powołać zespół koordynujący prace legislacyjne różnych podmiotów?
Jako przykład zagrożenia może posłużyć Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych ustaw, który został przedstawiony przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w dniu 9 marca 2011 r. do konsultacji.
Uzasadnienie
Strategie: Kapitał Ludzki, Sprawne Państwo, Strategia Rozwoju Regionalnego, Strategia Zrównoważonego Rozwoju Wsi, Rolnictwa i Rybactwa podkreślają konieczność stworzenia spójnego systemu edukacji dorosłych, nakierowanego na rozwój kompetencji niezbędnych na rynku pracy.
O takiej potrzebie mówią również dokumenty: Diagnoza Społeczna 2009, Działania na rzecz zwiększenia kapitału społecznego – w ramach aktualizacji Strategii Rozwoju Kraju 2007-2015 – (ekspertyza wykonana na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego), Zalecenia Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 18 grudnia 2006 r. w sprawie kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie (2006/962/WE) i inne.

MEN w swoich planach reformujących system oświaty przyzwala na potencjalną likwidację placówek systemu oświaty mających ogromne możliwości przyczynienia się do realizacji celów Strategii. Mowa jest o bibliotekach pedagogicznych, które od 90 lat są trwałym elementem polskiego systemu oświaty i systemu bibliotecznego.
Od 1 stycznia 2016 r. żaden podmiot nie będzie miał obowiązku prowadzenia biblioteki pedagogicznej. Wypełnienie zapisów Projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych ustaw, oznacza niewykorzystanie potencjału bibliotek pedagogicznych do budowania społeczeństwa wiedzy.

Wprowadzenie bibliotek pedagogicznych (nieobligatoryjnie) do planowanych centrów rozwoju edukacji w powiatach może stworzyć sytuację, w której przestaną one pełnić swoje podstawowe funkcje, czyli zapewniać dostęp do zasobów nauki i oświaty polskiej szerokiemu kręgowi odbiorców oraz służyć zachowaniu dziedzictwa narodowego związanego z edukacją.

Biblioteki pedagogiczne (wg danych GUS z 2009 r.) działają w przeważającej większości powiatów (89,8%). Skomputeryzowane są w 99,09%. Prawie wszystkie użytkują biblioteczne programy komputerowe, które umożliwiają tworzenie sieci oraz udostępnianie zbiorów on-line.
Wszyscy zatrudnieni w nich pracownicy merytoryczni – nauczyciele bibliotekarze, mają wyższe wykształcenie specjalistyczne i przygotowanie pedagogiczne.
Przytoczone wyżej kilka danych, a przede wszystkim dotychczasowe osiągnięcia bibliotek pedagogicznych, pozwalają stwierdzić, że placówki te spełniają warunki, by być partnerem w realizacji priorytetów Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego:
1. są bibliotekami publicznymi, a więc dostępnymi dla wszystkich (niestety, przyjęcie nowych rozwiązań przewidzianych w Projekcie ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych ustaw, nie gwarantuje zachowania tego statusu),
2. włączyły się do działań zwiększających dostępność treści edukacyjnych, naukowych i kulturalnych poprzez digitalizację własnych zbiorów,
3. w celu zachowania dorobku dziedzictwa narodowego, pozyskują oraz udostępniają dokumenty życia społecznego związane z edukacją,
4. wspierają działania na rzecz wymiany wiedzy i doświadczeń nauczycieli i szkół,
5. zapewniają materiały przydatne w uczeniu się innym niż formalne,
6. przyczyniają się do rozwijania kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie,
7. posiadają doświadczenie w pracy pedagogicznej z dorosłym użytkownikiem, między innymi w zakresie wykorzystania nowoczesnych technologii informatycznych (np. wyszukiwanie i przetwarzanie informacji). Pozwala to redukować skutki tzw.
wykluczenia cyfrowego.
Projekt ustawy nie bierze pod uwagę oczekiwań osób i instytucji, które nie są związane formalnie z systemem oświaty, a w chwili obecnej są stałymi odbiorcami usług bibliotek pedagogicznych, wśród nich są np. placówki kultury, ośrodki pomocy społecznej, stowarzyszenia, fundacje i organizacje pozarządowe, a także rodzice i wszyscy zainteresowani problemami oświaty i wychowania.


Strategia Rozwoju Kapitału Społecznego jako istotny impuls dla procesów modernizacyjnych gospodarkiAleksander Żołnierski 31-05-2011
Przedstawiony dokument odbiega od dotychczasowych schematów dotyczących systemów rozwoju miękkich determinant rozwoju i generowania impulsów modernizacyjnych państwa. Przygotowana i przedstawiona diagnoza wydaje się stanowić rzetelnie przygotowane tło do dalszych rozważań i planowania konkretnych rozwiązań, choć dobór niektórych wskaźników (a nawet obszarów badań) może być dyskusyjny.
Szkoda, że przedstawiona, pogłębiona analiza stanu kapitału społecznego w Polsce posłużyła do przygotowania istotnie ograniczonej – wydaje się – w swym zasięgu strategii. Obszar interwencji – ze względy na fakt szerokiego oddziaływania kapitału społecznego i jego wpływu na rozwój gospodarczy na wszystkich jego poziomach: od mikro, poprzez mezo, do makro – powinien znajdować się w granicach zainteresowań pozostałych resortów, w tym przede wszystkim Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Aby nadać istotny impuls modernizacyjny ważnym jest aby wyjść poza dotychczas stosowane schematy; w tym zakresie przedstawiony dokument Strategii można uznać za bardzo ostrożny.
Kapitał społeczny nabiera coraz bardziej wyraźnego znaczenia w procesach gospodarczych – wskazują na to między innymi przeprowadzone w bieżącym roku przeze mnie badania. Można tu mówić o obu typach kapitału społecznego. W przypadku powoływania nowych podmiotów gospodarczych znaczenie kluczowe przypisać można kapitałowi społecznemu w jego spajającej odmianie, zaś np. dla kreowania innowacji – kapitału społecznego łączącego.
K.s. może mieć również wpływ negatywny. Występuje taki w przypadku tworzenia partykularnych powiązań społecznych, gospodarczych i politycznych, nazywanych kartelizacją i szukaniem zysków (często jest to amoralny familizm). Taką deformację możemy obserwować wówczas, gdy kapitał społeczny występuje przede wszystkim w postaci spajającej, zaś dominującą rolę odgrywają grupy pierwotne (takie jak rodzina, wspólnoty lokalno-sąsiedzkie czy grupy rówieśnicze). Spajający kapitał społeczny, poprzez tworzenie silnej lojalności wewnątrzgrupowej, może też tworzyć silny antagonizm wewnątrzgrupowy – zatem mogą wystąpić negatywne efekty zewnętrzne.
Pozytywne skutki kapitału społecznego – wzajemne wsparcie, współpraca, instytucjonalna efektywność – mogą zostać zmaksymalizowane, a negatywne przejawy – sekciarstwo, etnocentryzm, korupcja – zminimalizowane; pytanie jak tego dokonać, zwłaszcza, że w Polsce dominuje właśnie model bazujący na zaufaniu głównie do członków własnej grupy. (W takim modelu utrudniona jest współpraca czy nawet komunikacja z innymi grupami. Jest to typ zaufania charakterystyczny dla wiejsko-małomiasteczkowych społeczności.) Rezultaty inwestycji w kapitał społeczny wymagają czasu i wspólnego wysiłku. Aby nadać istotny impuls modernizacyjny zmieniającej się gospodarce ważnym jest aby wyjść poza dotychczas stosowane schematy myślenia strategicznego.
Dotychczasowa polityka gospodarcza ogranicza się – w obszarze społecznym – głównie do propozycji podnoszenia ciągle niskiego poziom potencjału kompetencyjnego kapitału ludzkiego. Nie można rezygnować z tego wymiaru pamiętając, że wartość kapitału społecznego jest silnie skorelowana z poziomem wykształcenia i kompetencji. Jednak nowoczesne podejście musi wyjść poza granice teorii ekonomicznych przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Dla podnoszenia k.s. w jego pozytywnych wymiarach istotnym jest, aby koncentrować się na takich projektach, których celem byłaby stymulacja zmiennych osobowościowych, kulturowych i organizacyjnych. Należy włączyć do procesów modernizacyjnych państwa aktorów społecznych – zarówno z kręgów ekonomii społecznej definiowanych jako przedsiębiorstwa społeczne, jak i samorządów czy trzeciego sektora. To właśnie NGOs, czy nawet nieformalne stowarzyszenia, niepodlegające formalnej rejestracji, mogą odgrywać istotną rolę w tzw. społecznym hakerstwie i mogą pełnić rolę znaczącego ogniwa w łączeniu zadań administracji i kompetencji przedsiębiorstw.
Z punktu widzenia kształtowania polityki proinnowacyjnej, kluczowym dla szerszego wdrażania przez polskie przedsiębiorstwa innowacyjnych rozwiązań, jest nie tylko budowanie kompetencji i wiedzy, ale tworzenie pozytywnego klimatu dla rozwoju kapitału społecznego.
Istotne znaczenie jako jeden z priorytetów rozwoju polskiej gospodarki powinno być także budowanie społeczeństwa informacyjnego, co jest jednym z niezbędnych składników podnoszenia możności wykorzystania w praktyce gospodarczej kapitału społecznego. Sama komputeryzacja, stanowiąca podstawę nowoczesnych gospodarek nie jest już wystarczającym warunkiem budowania takiego społeczeństwa. Ważne jest, aby rozwijać zarówno relacje między graczami na scenie gospodarczej, jak i pobudzać kreatywność menedżerów i pracowników przedsiębiorstw.
Wsparcie publiczne powinno cechować się wdrażaniem instrumentów dostosowanych do potrzeb odpowiednich grup docelowych – np. przedsiębiorstw, NGOs i innych, które dysponują potencjałem w zakresie budowania i rozwijania kompetencji społecznych, zatem istotnym indykatorem może być udział przedsiębiorców w pracach stowarzyszeń, jak i działalność w nieformalnych sieciach społecznych.

dr Aleksander Żołnierski
Komentarz ogólny do Strategii Rozwoju Kapitału SpołecznegoNarodowy Instytut Dziedzictwa 31-05-2011
Ogólnie zgadzamy się z większością tez dokumentu, pragniemy jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółów, które naszym zdaniem powinny znaleźć odzwierciedlenie w dokumencie.

We wszystkich działaniach związanych z ochroną i wykorzystaniem dziedzictwa kulturowego priorytetem jest zachowanie autentyzmu obiektów dziedzictwa zarówno w warstwie samej substancji zabytkowej, jak również w warstwie symbolicznej kontekstu. Autentyzm obiektu stanowiący o jego unikatowości i oryginalności jest największą wartością zabytku. Jej degradacja powoduje utratę wyjątkowego charakteru i wyczerpuje możliwości jego wykorzystania dla dobra ogółu obecnie i w przyszłości.

Zarządzanie dziedzictwem tylko wtedy będzie zgodne z zasadą zrównoważonego rozwoju, gdy autentyzm i kontekst nie będą naruszane. Taki sposób myślenia obecny jest w dokumencie, jednak wnosimy o jednoznaczne wpisanie konieczności ochrony autentyzmu zabytków w Strategię. Przy czym podstawą oceny autentyczności danego zabytku jest znajomość, zrozumienie i interpretacja pierwotnych i późniejszych cech charakterystycznych obiektu, historycznych zmian i znaczenia jakie odgrywa. Dotyczy to w takim samym stopniu jego formy, jak i substancji, z której jest zbudowany.

W zależności od rodzaju zabytku i od jego kontekstu kulturowego ocena autentyczności wiąże się z różnymi źródłami informacji. Źródła te dotyczą koncepcji i formy, materiałów i substancji, użytkowania i funkcji, tradycji i technik, położenia i układu, ekspresji i emocji, stanu oryginalnego i zmian w toku historii. Korzystanie z tych źródeł stwarza możliwość opisu dobra kultury w charakterystycznej dla niego specyfice, z punktu widzenia artystycznego, technicznego, historycznego i społecznego (tekst o autentyzmie na podstawie dokumentu z Nara).

Uwagi do ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 rAdam Rudnicki 31-05-2011
Szanowni Państwo,

Chciałbym zwrócić Państwa uwagę, na palący problem związany z prowadzeniem amatorskich poszukiwań z zastosowaniem wykrywaczy metali w kontekście potrzeby archeologicznych dóbr kultury w Polsce.
Tak jak w wielu innych krajach wykrywacze metali w rękach amatorów stanowią w Polsce, zwłaszcza od upadku komunizmu i otwarcia granic, ogromny problem. Dzieje się tak ze względu na skalę zjawiska oraz nikłe szanse na jego rozwiązanie w najbliższej przyszłości. Dane MKiDN wskazują nawet na 100 tysięcy użytkowników wykrywaczy metali w Polsce. Mówimy zatem o olbrzymiej rzeszy ludzi, która każdego roku dokonuje ogromnej liczby rozmaitych znalezisk o bardzo zróżnicowanej wartości naukowej. Tylko niewielki procent informacji na ich temat dociera do środowiska naukowego. Rzeczywistość prawna, w wielu miejscach niejednoznaczna i pełna niejasności, jest bowiem dla poszukiwaczy bardzo niesprzyjająca. Zapisy prawa – rodem z czasów komunizmu – są niezwykle restrykcyjne i w praktyce uniemożliwiają im legalną działalność. Na kształt tych przepisów środowisko naukowe archeologów miało i ma bardzo niewielki wpływ – tworzyli je i tworzą urzędnicy, bez konsultacji ze światem nauki oraz w oderwaniu od zasad pragmatyzmu. Ten świat, choć podzielony w swoich poglądach, w większości jest zwolennikiem zmian zmierzających do liberalizacji przepisów. Pomimo upływu lat i licznych prób podejmowanych w tym kierunku, żadne istotne zmiany nie następują. Żadnych efektów nie przynosi debata publiczna podejmowana w mass mediach czy podczas specjalnych konferencji. Towarzyszące im ogromne emocje, które udzielają się zarówno przeciwnikom, jak i zwolennikom zmian legislacyjnych, usuwają w cień pragmatyzm i racjonalizm. Można wręcz mówić o powstaniu dwóch wrogich obozów, co niestety bardzo utrudnia merytoryczną dyskusję i źle wróży perspektywie rozwiązania problemu opartego na porozumieniu, które z jednej strony uwzględniać będzie zmieniające się realia, z drugiej zaś – potrzebę ochrony archeologicznych dóbr kultury.

Prawo
Obecnie obowiązującym prawem, regulującym sprawy związane ze znaleziskami archeologicznymi i ich poszukiwaniem w Polsce jest ustawa z 2003 r. i towarzyszące jej rozporządzenia. Jest to zmieniona nieco wersja prawa wprowadzonego w życie przez władze komunistyczne w 1962 r. Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, jest aktem prawnym, w którym widać wyraźnie ducha komunizmu. Przykładem tego są regulacje dotyczące spraw własnościowych, jak i wszechobecna wiara w nadrzędną rolę nieomylnego Państwa i Urzędu, którego adwersarzem jest obywatel.
Dla poruszanej tu problematyki zasadnicze znaczenie mają następujące zagadnienia: regulacje dotyczące procedur możliwości legalnego prowadzenia poszukiwań i status własnościowy znalezionych przedmiotów.
Zacznijmy od tego drugiego zagadnienia. Definicja zabytku archeologicznego jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów ustawy z 2003 r. stanowiąc jedno z głównych źródeł problemów. Według polskiego prawa zabytkiem archeologicznym jest każda pozostałość działalności człowieka znajdująca się na powierzchni, pod ziemią i pod wodą, na którą składają się warstwy kulturowe i wszystkie wytwory rąk ludzkich, które się w nich znajdują. Definicja ta nie zawiera jakiejkolwiek cezury czasowej, teoretycznie zatem wszystkie pozostałości działalności człowieka znajdujące się w polskiej ziemi, zarówno ruchome jak i nieruchome, można uznać za zabytki archeologiczne (sic !). Według opinii niektórych urzędników definicję zabytku archeologicznego należy rozpatrywać w kontekście definicji zabytku jako takiego. Środowisko prawników jest w tej kwestii podzielone: jedni uważają, że tak jest w istocie inni, że są to dwie, autonomiczne definicje. To jednak niewiele zmienia, ponieważ definicja zabytku mówi, że jest nim każda nieruchomość lub rzecz ruchoma będąca świadectwem minionej epoki lub zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Po raz kolejny zatem nie ma mowy o cezurze chronologicznej, a jedynie o „czasie minionym”. Jednocześnie, prawo w żaden sposób nie wyjaśnia kto i na jakiej podstawie określa ową wartość. Jeżeli zatem uznamy, że nieistniejący Stadion X-lecia w Warszawie – będący niewątpliwie dziełem człowieka – był także świadectwem „minionego zdarzenia” (a takich wiele miało tam miejsce – chociażby Samospalenie Ryszarda Siwca na trybunach stadionu 8 września 1968) i jego zachowanie leżało w interesie społecznym ze względu na wartość naukową (a dlaczego nie, skoro do rejestru zabytków wpisany jest Pałac Kultury i Nauki w Warszawie) to w świetle prawa był on zabytkiem archeologicznym podlegającym ochronie, który został zniszczony na oczach całego narodu, bez reakcji ze strony właściwych władz konserwatorskich i środowiska archeologów.
Nawet ten groteskowy przykład nie ukazuje w pełni skali problemu. W rzeczywistości kreowanej przez niejasne i niejednoznaczne przepisy pełnię władzy w zakresie ich interpretacji uzurpują sobie urzędnicy służb ochrony zabytków uznający siebie za jedyne, nieomylne źródło prawdy w tym zakresie. Miejsce jasnych reguł właściwych dla demokratycznego państwa zajęła uznaniowość. Służby konserwatorskie mają nieograniczoną możliwość uznania za zabytek archeologiczny każdego w zasadzie przedmiotu znalezionego w ziemi. Ten fakt ma ogromne znaczenie dla całej problematyki. W dalszej części ustawy mówi się bowiem, że wszystkie znaleziska spełniające kryteria zabytków archeologicznych są własnością Państwa. W praktyce zatem, przy zastosowaniu odpowiedniej argumentacji, każdy przedmiot będący znaleziskiem – bez względu na swój wiek i okoliczności towarzyszące jego odkryciu – powinien zostać przekazany odpowiednim służbom. Wyjątkiem są jedynie te dobra materialne, co do których można udowodnić swoje prawa majątkowe – np. monety zakopane w ogródku przez naszego dziadka, itp. Nie ma przy tym żadnego znaczenia kto jest właścicielem terenu, na którym dokonano znaleziska. Dla porządku wspomnieć należy, że w polskim prawie istnieje kategoria „ukryte lub porzucone zabytki ruchome” ale nigdzie nie zostało wyjaśnione czym one są. Zapis ten jest całkowicie martwy i z uwagi na karygodny brak precyzji – pozbawiony konsekwencji prawnych.
Realnym przykładem opisywanych problemów jest sprawa pewnego wraku z czasów II wojny światowej. W 2005 r. podczas pogłębiania Wisły w Warszawie natrafiono na resztki amfibii. Jej wydobycie sfinansowali właściciele prywatnej kolekcji sprzętu pancernego z czasów wojny z nadzieją na przejęcie wraku do swoich zbiorów. Już po wydobyciu konserwator zabytków stwierdził jednak, że wrak jest zabytkiem archeologicznym i jako własność Państwa musi trafić do zbiorów państwowego muzeum. Muzeum Archeologiczne nie wyraziło zainteresowania tym „zabytkiem archeologicznym”. Podobnie zareagowały inne muzea ze względu na fatalny stan zachowania wydobytego fragmentu pojazdu, jego nieekspozycyjność i konieczność poniesienia dużych nakładów na jego konserwację. Wrak uznany za „zabytek archeologiczny” przez polskich urzędników to resztki Forda GPA produkowanego w USA od 1942 r. Rząd amerykański przekazał większość pojazdów tego typu armii sowieckiej. Omawiany pojazd został zniszczony przez Niemców podczas próby niesienia pomocy żołnierzom Powstania Warszawskiego przez wojska polskie sprzymierzone z Rosjanami w 1944 r. Amfibie typu Ford GPA są części z Państwa doskonale znane z planu czwartej części przygód Indiany Jonesa. Dwa takie „zabytki archeologiczne” brały udział w mrożącej krew w żyłach scenie pościgu sowieckich agentów za nieustraszonym archeologiem. W rękach kolekcjonerów pozostaje bowiem wciąż spora liczba sprawnych technicznie pojazdów tego typu wyprodukowanych w czasie wojny. Fordy GPA były masowymi wytworami przemysłowymi, które zachowane w doskonałym stanie stanowią obiekty stosunkowo łatwo dostępne dzisiejszych czasach. Wrak tego typu amfibii nie ma więc wartości poznawczej czy naukowej – okoliczności zniszczenia pojazdu są doskonale znane. Nie został on odkryty w nawarstwieniach kulturowych, co uzasadniałoby uznanie go za zabytek archeologiczny. Decyzja konserwatora zabytków odnośnie klasyfikacji statusu prawnego omawianego znaleziska, która miała uzasadniać konieczność zachowania go w rękach Państwa są tylko jednym z wielu przykładów urzędniczego szaleństwa. Szaleństwa, dla którego nie istnieją żadne granice, które w obliczu ułomnego prawa wyznaczać powinien zdrowy rozsądek.
Ze zrozumiałych względów zdarzenia takie jak to opisane powyżej zniechęcają obywateli do ujawniania wiedzy o znaleziskach. Może jednak o to właśnie chodzi urzędnikom? Przecież dzięki temu mają znacznie mniej pracy i związanych z nią kłopotów. Gdy zakaże się wszystkiego i nie widzi się skutków takiej decyzji życie od razu staje się prostsze… Ważne jest przy tym, że istniejące w Polsce regulacje dotyczące tak zwanych nagród za znaleziska to całkowita fikcja. Państwo nie ma obowiązku płacenia obywatelom za zgłaszane znaleziska – bez względu na ich wartość. Ewentualne przyznanie nagrody finansowej i jej wysokość zależy wyłącznie od uznania wyznaczonych do tego urzędników. Polskie prawo nie przewiduje możliwości odwoływania się przez obywatela, który takiej nagrody nie uzyska pomimo zgłoszenia cennego odkrycia. W dodatku nagroda należy się wyłącznie za znaleziska określane jako przypadkowe, zaś odkrycia dokonywane z pomocą wykrywacza metali za takie uznawane nie są. Co ciekawe w budżecie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie ma w ogóle puli przewidzianej na nagrody dla znalazców, co świadczy o cynizmie lub/i bezmyślności urzędników.
Zgodnie z polskim prawem poszukiwanie ukrytych lub porzuconych zabytków ruchomych, w tym zabytków archeologicznych, przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych wymaga zezwolenia odpowiednich służb konserwatorskich. Nie ma więc formalnie mowy o zakazie bowiem istnieje teoretyczna możliwość uzyskania pozwolenia na prowadzenie poszukiwań przez osoby nie związane profesjonalnie z archeologią. Jest to jednak tylko teoria: w dalszej części przepisów mówi się, że badania archeologiczne (a za takie uważane są wszelkie poszukiwania zabytków archeologicznych) mogą prowadzić osoby, które uzyskały tytuł magistra na kierunku archeologia i odbyły 12 miesięcy praktyk po ich zakończeniu. Biorąc pod uwagę kształt definicji badań archeologicznych okazuje się, że poszukiwacze amatorzy legalnych poszukiwań z definicji prowadzić nie mogą. Jeżeli uświadomimy sobie przy tym, że wszystkie znaleziska są własnością Państwa uzyskujemy obraz rzeczywistości, w której dla poszukiwaczy w ogóle nie ma miejsca. Ich działalność zagrożona jest utratą sprzętu, karami finansowymi, a nawet karą więzienia. Tyle prawo czyli teoria, która – jak łatwo się domyślić – w obecnym kształcie należy do gatunku utopijnych.

Rzeczywistość
Przedstawione wyżej zapisy ustawy i towarzyszących jej rozporządzeń w najmniejszym stopniu nie przystają do rzeczywistości. Pomijając fakt, że znaczna część społeczeństwa nawet nie wie o ich istnieniu (a czy Państwo macie wiedzę na ich temat?), reszta – z uwagi na restrykcyjny charakter – ignoruje je kierując się w swoich działaniach własną oceną rzeczywistości. Oznacza to, że olbrzymia rzesza ludzi w Polsce codziennie łamie prawo. Tym samym powstała największa, działająca bezkarnie, grupa przestępcza w kraju. Służby konserwatorskie nie mają pojęcia o skali procederu, o miejscach w których się on odbywa i liczbie pochodzących z niego znalezisk. Nie mają ani możliwości, ani nawet pomysłu jak przeciwdziałać temu zjawisku. Działania policji, która do niedawna w ogóle nie zajmowała się tym problemem, sprowadzają się do kontroli internetowych portali aukcyjnych. Obecnie, handel znaleziskami – zabytkami archeologicznymi, w tym monetami – na tych portalach zamarł schodząc do podziemia. Trzeba tu dodać, że handel ten jest nielegalny tylko wówczas, gdy możliwe jest udowodnienie, że sprzedawany przedmiot jest znaleziskiem. W przypadku monet, jest to praktycznie nie do udowodnienia chyba, że sprzedający sam się do tego przyznał. Takie przypadki się zdarzają, zatrzymanie kilkunastu osób nieświadomych popełnianego przestępstwa to jedyny sukces odniesiony przez policję w ciągu ostatniego roku. To oczywiście nic uwzględniając skalę zjawiska.
Liczba i jakość znalezisk dokonywanych każdego roku w Polsce jest olbrzymia, a ich chronologia i wartość poznawcza są bardzo zróżnicowane. Tak obecnie, jak u początków ruchu poszukiwaczy z lat 70ych, największą popularnością cieszą się militaria. O ile jednak początkowo były to niemal wyłącznie elementy oporządzenia i broń z I i II wojny światowej o tyle obecnie przeszukiwane są wszystkie pobojowiska, fortyfikacje czy mogiły. W ostatnich latach dużym zainteresowaniem cieszy się przeszukiwanie miejsc związanych z aktywnością osadniczą z różnych czasów. Magnesem przyciągającym tam poszukiwaczy skarbów są przede wszystkim znaleziska monet, których kolekcjonowanie jest – tak jak wszędzie w Europie – bardzo popularne. Co roku w Polsce odkrywanych jest bez wątpienia od kilku do kilkunastu skarbów monet, głównie nowożytnych, które z reguły nie podlegają rejestracji naukowej.

Przykłady
Przykłady znalezisk różnego rodzaju zabytków z ziem polskich można by mnożyć w nieskończoność, choć to i tak tylko niewielka część ogólnej liczby znalezisk. Problem w tym, że znalazcy z reguły nie ujawniają swoich odkryć z obawy przed problemami ze strony policji. Dotarcie do informacji, będące kwestią wzajemnego zaufania, wymaga pewnej determinacji, na która decyduje się niewielka grupa archeologów i numizmatyków. Choć rejestrując nielegalne znaleziska czynią to oni z poświęceniem i w najlepszej wierze – w świetle prawa i w oczach części urzędników ich działalność jest przedmiotem kontrowersji. Sprawy zaszły pewnym momencie tak daleko, że niektórzy urzędnicy zakazywali archeologom stosowania wykrywaczy metali podczas badań(!).
Do najbardziej efektownych przykładów znalezisk, które w sposób istotny zmieniły nasze poglądy na pradzieje ziem polskich należą np. monety celtyckie. Do niedawna liczba wszystkich znalezisk tego rodzaju zarejestrowanych w skali całego kraju nie przekraczała 100 egzemplarzy (licząc monety wchodzące w skład skarbów). Sytuacja uległa zmianie dopiero w ciągu ostatnich kilku lat kiedy ich liczba wzrosła czterokrotnie. Stało się to za sprawą wzrostu popularności wykrywaczy metali. W rezultacie powstał całkowicie nowy obraz obiegu pieniądza kruszcowego i jego znaczenia w okresie lateńskim i na początku okresu rzymskiego na terenach między Odrą a Wisłą.
Jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń ostatnich lat było odkrycie celtyckiego centrum rzemieślniczo-handlowego o ponadregionalnym znaczeniu w Nowej Cerekwi na południu Polski. Nie da się ukryć, że serię fantastycznych znalezisk z tego stanowiska zapoczątkowali poszukiwacze skarbów. Obecnie składa się na nie ponad tysiąc zabytków metalowych: fragmentów ozdób, części stroju i około 250 monet. Obok przeważających liczebnie celtyckich monet ze złota i srebra są wśród nich emisje greckie z Sycylii i płd. Italii. Nowa Cerekwia to w tej chwili – obok Roseldorf w Dolnej Austrii i Nemcic na Morawach – trzecia, najważniejsza osada celtycka w Europie Centralnej z III i II w. przed Chr..
Podobnie jak w przypadku np. Anglii, większość z znalezisk z okresu wędrówek ludów dokonywana jest w ostatnich latach nie w rezultacie badań archeologicznych a amatorskich poszukiwań. Należy tu zwłaszcza wskazać na pochodzący z Pomorza pierwszy od ponad 150 lat depozyt skandynawskich brakteatów i ozdób typu bornholmskiego, zespół ozdób z OWL z północnej Wielkopolski, czy z rozwiniętego OWL z obszarów bałtyjskich na Mazurach, solidy z V wieku z okolic Gdańska czy skarb denarów wraz z unikalną złotą monetą z końca IV w. z okolic Wrocławia.
Wreszcie z amatorskich poszukiwań pochodzą znaleziska z obszarów, na których stopa archeologa najczęściej w ogóle nie staje. Przykładem może być zespół zabytków pochodzący z czasów od późnej epoki brązu do OWR, zarejestrowany na przestrzeni kilkuset hektarów na terasie dennej rzeki Ina na Zach. Pomorzu. Obszar ten jest od wielu już lat sukcesywnie penetrowany przez poszukiwaczy, ze względu na fakt, że rozegrała się tu słynna bitwa końca II Wojny Światowej o kryptonimie Sonnenwende, gdy ochotnicy z wielonarodowych oddziałów SS mieli za zadanie odciąć od zaplecza postępującą na wschód armię sowiecką pod dowództwem marszałka Żukowa i poniosły w dolinie Iny druzgocącą klęską – straty sięgały niemal 80%, a porzucony sprzęt wyposażenie są obecnie odnajdywane przez poszukiwaczy. Na szczęście niektórzy z nich są miłośnikami historii i dobrze rozumianymi lokalnymi patriotami i wszelkie zabytki pochodzące z wcześniejszych epok, w tym np. naszyjnik Wendelring czy inne zabytki z epoki brązu i okresu wpływów rzymskich, przekazują archeologom z precyzyjną informacją o ich lokalizacji.
Pewien numizmatyk z Gdańska stworzył w początku 2004 r. unikalny portal internetowy, na którym przyjmował od poszukiwaczy anonimowe informacje o znaleziskach monet rzymskich w zamian za ich określanie. Na tej podstawie zgromadził w ciągu niespełna 3 lat informacje na temat ponad 1000 monet z niemal 200 znalezisk. Poczynione przez niego obserwacje, w sposób bardzo istotny wzbogacają naszą wiedzę o napływie i występowaniu monet rzymskich na terenach Polski, w tym zwłaszcza na słabiej dotąd znanych obszarach wschodniego Mazowsza, Podlasia i Lubelszczyzny, gdzie stanowią bardzo ważne uzupełnienie map osadnictwa. Niestety ta cenna inicjatywa nie znalazła żadnego pozytywnego odzewu wśród służb ochrony zabytków, do których obowiązków należy wszak rejestrowanie wszystkich archeologicznych znalezisk.
To tylko kilka przykładów znalezisk dokonanych przez poszukiwaczy. Nasza wiedza bez uwzględnienia informacji na ich temat, zwłaszcza w odniesieniu do źródeł z ostatnich dwu i pół tysiąca lat, byłaby niezwykle uszczuplona. Tego oczywistego wydawałoby się faktu, nie przyjmują do wiadomości niektórzy co bardziej ortodoksyjnie nastawieni urzędnicy, którzy wychodzą z pryncypialnych założeń, że znaleziska dokonane nielegalnie, nie powinny być w ogóle uwzględniane w badaniach naukowych,

Zakończenie
Zamierzeniem twórców polskiego prawa było objęcie ochroną możliwie dużej liczby zabytków. Chcąc chronić wszystko stworzyli prawo, które w praktyce nie chroni niczego. Impas w procesie jego zmiany trwa, a znaleziska archeologiczne nie są dobrem odnawialnym. Za jakiś czas problem sam zniknie bo nie będzie już czego ochraniać. Muzea nie mogą dokonywać zakupu znalezisk, ponieważ – pomijając chroniczny brak pieniędzy – zabytki archeologiczne są z definicji własnością Państwa. Mogą one jedynie liczyć na darowizny. Znaczna część poszukiwaczy to nie są przestępcy lecz hobbiści, którzy chcieliby prowadzić swoją działalność legalnie. Musi jednak zostać im stworzona taka możliwość. Restrykcyjne rozwiązania prawne obowiązujące w Polsce są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i nigdy nie zostaną zaakceptowane przez większość społeczeństwa. Nie ma potrzeby, żeby każdy przedmiot odkryty w ziemi trafiał do muzeum – ważniejsza jest informacja naukowa. W tej chwili nie mamy ani jednego ani drugiego, pomijając efekty działalności grupki zapaleńców, która nie ma charakteru systemowego. Naszym zdaniem, rozwiązania stosowane w Wielkiej Brytanii i Danii powinny być wzorem dla Polski

Adam Rudnicki.
Uwagi ogólne i szczegółoweJacek Strzemieczny 31-05-2011

Warszawa, 31 maja 2011 r.
Jacek Strzemieczny
Alicja Pacewicz
Za Zarząd Centrum Edukacji Obywatelskiej

Uwagi Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej
do projektu Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego

Przedstawiony do konsultacji społecznych dokument zawiera wartościową diagnozę sytuacji i wskazuje pożądane kierunki działań, które mogą sprzyjać rozwojowi kapitału społecznego.
Uwagi ogólne
Doceniając działania programowe w przygotowaniu tego strategicznego dokumentu zwracamy uwagę na niedostateczne uwzględnienie w nim - na poziomach: priorytetów, kierunków działań, zastosowania instrumentów i sposobów realizacji działań - następujących kwestii:
1. Zmiana sposobu pracy szkoły jako instytucji.
Uzasadnienie. Zmiana sposobów nauczania („metod nauczania”) zależy od kultury pracy szkoły jako instytucji. Doskonalenie nauczycieli poza murami szkoły ma znikomy wpływ na metody pracy nauczycieli , ponieważ zależą one od takich elementów kultury pracy konkretnej szkoły jak: zakres współpracy nauczycieli, typ i jakość profesjonalnej komunikacji pomiędzy nauczycielami i dyrekcją, sposób realizacji nadzoru pedagogicznego przez dyrektora, system bieżącego oceniania uczniów. Wstępne kształcenie nauczycieli na studiach powinno być lepsze, ale w małym stopniu przekłada się na jakość pracy szkoły. Aby skutecznie zmienić metody nauczania trzeba systematycznie wspierać dyrektora i nauczycieli we wprowadzaniu realnych zmian w pracy szkoły.
2. Działania uczniów w społeczności lokalnej.
Uzasadnienie. Warunkiem wypełniania przez szkoły misji edukacyjnej (w tym celów ogólnych zapisanych w podstawie programowej) jest silniejszy związek nauczania z rzeczywistością pozaszkolną. Kapitał społeczny najskuteczniej tworzą rzeczywiste działania uczniów - na przykład projekty lokalne, wolontariat edukacyjny – wynikające z ich poczucia solidarności społecznej i zaangażowania obywatelskiego.

Uwagi do części: Cele, priorytety i kierunki działania (układ celów do 2020 roku)
Uważamy, że priorytet 1.1. powinien zostać rozszerzony i przyjąć następujące brzmienie:
1.1. Wspieranie edukacji szkolnej w zakresie metod nauczania sprzyjających kooperacji, kreatywności i komunikacji oraz rozwijanie demokratycznej kultury szkoły.
Uzasadnienie: użyte w obecnej wersji projektu sformułowanie „nowoczesne metody nauczania” jest niejasne i zbyt szerokie. Za nowoczesne uważane są niekiedy metody nauczania niezwiązane z celami strategii czy nawet z nią sprzeczne; np. nacisk na wspieranie uczniów najzdolniejszych niesie ryzyko wykluczania społecznego.
Proponujemy też inne sformułowanie kierunków realizacji tego priorytetu:
1.1.1. Upowszechnianie w systemie edukacji metod nauczania rozwijających postawy kooperacji, kreatywności i komunikacji
Uzasadnienie: nie chodzi bowiem o metody „promujące budowanie postaw”, lecz o takie, które te postawy wyraźnie kształtują, jak np. uczniowski projekt zespołowy, zespołowe rozwiązywanie problemów, wolontariat edukacyjny (tzw. service learning), młodzieżowe działania lokalne.
Temu kierunkowi działań powinny towarzyszyć odpowiednie instrumenty w zasadach rozliczania szkoły (nadzór pedagogiczny) oraz w systemie grantowym wspierającym lokalne projekty młodzieży.

Do listy działań dotyczących kierunku 1.1.1. proponujemy dopisanie dwóch punktów:
- promowanie i wspieranie działań uczniów w społeczności lokalnej
Uzasadnienie: patrz uwagi ogólne
- wprowadzenie na wszystkich etapach edukacji szkolnej nauczania metodą zespołowego projektu edukacyjnego
Uzasadnienie: projekt edukacyjny stanowi sprawdzoną i powszechnie stosowaną na świecie formę kształcenia kompetencji społecznych, umiejętności współpracy, komunikacji, rozwiązywania problemów i negocjowania wspólnego stanowiska. Obecnie projekty są obligatoryjne tylko w gimnazjach.
Oba wymienione wyżej działania powinny znaleźć swoje odzwierciedlenie w instrumentach oraz sposobach realizacji/elementach planu w formie zmian w modelu edukacji, programów grantowych czy opracowania katalogów dobrych praktyk.
1.1.3 Wzmocnienie edukacji obywatelskiej, medialnej i kulturalnej.
Uzasadnienie: proponujemy usunięcie sformułowania „w procesach kształcenia”, gdyż nie niesie ono żadnych istotnych treści, cały bowiem punkt 1.1. dotyczy edukacji formalnej. Jeśli chodzi łoby o podkreślenie tego faktu, lepiej napisać „w kształceniu formalnym na wszystkich jego etapach”.

Proponujemy także dodanie do kierunków działań czwartego punktu:
1.1.4. Wspieranie zmian w sposobie pracy szkoły, służących rozwijaniu postaw kooperacji, kreatywności i komunikacji.
Uzasadnienie: punkt 1.1.1. dotyczy metod pracy nauczyciela z uczniami, my proponujemy by dodatkowo zwrócić uwagę na kulturę organizacyjną szkoły, której zmiana jest konieczna aby sposób nauczania służył rozwijaniu kapitału społecznego. Idzie tu o „miękkie” elementy pracy szkoły: wzajemne relacje między dyrekcją, nauczycielami, uczniami i rodzicami, klimat i etos szkoły, a także sposób zarządzania szkołą jako instytucją publiczną (jawność procedur, przejrzystość podejmowania decyzji, uwzględnianie głosu uczniów i rodziców itp.). Kluczowa dla zmian wskazanych w 1.1.4 jest oparta na zaufaniu współpraca nauczycieli, mniej autorytarny sposób zarządzania szkołą i upodmiotowienie nauczycieli.
Jeśli autorzy projektu uznają za celowe wprowadzenie tego dodatkowego kierunku działania, Centrum Edukacji Obywatelskiej zaproponuje listę działań oraz instrumenty i sposoby realizacji.
Uwaga o kluczowym wskaźniku
Nasze wątpliwości budzi też kluczowy wskaźnik przyjęty dla tego obszaru: „liczba aktywnych stowarzyszeń, fundacji, innych organizacji społecznych na 10 000 mieszkańców”. Wskaźnik jest niewystarczający, gdyż „nie wychwytuje” całego ogromu nieformalnych działań młodych i dorosłych obywateli, w których uczestniczy coraz więcej osób (jednorazowe akcje protestu lub wsparcia dla różnych inicjatyw, grupy ad hoc powstające np. w Internecie). Ten typ aktywności obywatelskiej nabiera we współczesnej demokracji partycypacyjnej coraz większego znaczenia.

Szkoła miejscem budowania kapitału społecznego Rodzice w Edukacji 31-05-2011
W nawiązaniu do udziału naszego Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji w konferencji pt. „Zaufanie, dobro wspólne, dialog obywatelski- czy jesteśmy na to gotowi?” zorganizowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz w konsultacjach społecznych dotyczących I Obszaru SRKS – Postawy i kompetencje społeczne, zgłaszamy swoje uwagi i propozycje wynikające ze spostrzeżeń, że ponad 7 milionów rodziców zostało pominiętych w projekcie wyżej wymienionej strategii.

Mając na uwadze niski poziom kapitału społecznego naszego społeczeństwa uważamy za bardzo ważne, aby największy akcent strategii położyć na budowanie kapitału społecznego w szkołach, od najwcześniejszych lat edukacji szkolnej

Działaniami mającymi na celu budowanie kapitału społecznego należy objąć nie tylko uczniów i nauczycieli, ale również rodziców, jako aktywnych uczestników w procesie edukacji swoich dzieci i stanowiących znaczący procent społeczności partycypującej w życiu szkoły.(patrz prezentacja „Szkoła miejscem budowania kapitału społecznego”)
Działania te powinny dotyczyć:

- spójności działań i współpracy szkoły i domu w budowaniu kapitału społecznego
- objęcia rodziców szkoleniami (szkoła jako pierwsze „laboratorium demokracji”)
- promowania partnerstwa w edukacji i zwiększania partycypacji rodziców w życiu szkoły
- budowania klimatu zaufania i szacunku w całej szkolnej społeczności, współdziałania i brania współodpowiedzialności za jakość pracy szkoły
- stworzenia programu uczenia kompetencji w zakresie komunikacji na linii nauczyciel - rodzic
- stworzenia kodeksu dobrych praktyk w komunikacji nauczyciele – rodzice jako wzór budowania kapitału społecznego
- opracowania systemowego programu działań zmieniającego środowisko szkolne (3 kroki)

W oparciu o diagnozę (badania na dużej liczbie polskich szkół), czy rodzice chcą brać udział w życiu szkoły opracowanie kolejnych etapów działania.
1. Szkolenie dyrektorów i zmiana ich postaw w stosunku do rodziców- jako kluczowe zadanie.
2. Zmiana postaw dyrektorów i nauczycieli inspirowana głosem MEN-u i samorządów terytorialnych – czyli polityka aktywności w celu kreowania postaw kadry szkolnej w ścisłej współpracy z mediami
3.Systemowe szkolenia dla Rad Rodziców (wcześniejsze przygotowanie trenerów) i nagłaśnianie przez media ważnej roli rodziców w życiu szkoły z pokazywaniem dobrych praktyk.

Nasze propozycje zostały przygotowane prze zespół Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Rodziców. Obydwie organizacje są członkami Rady Rodziców przy Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Elżbieta Piotrowska-Gromniak,
Beata Tymków i Grzegorz Wnorowski
z zespołem Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji
oraz Bogusław Pasierbski z zespołem Polskiego Stowarzyszenia Rodziców
Wsparcie dla sektora ngoWiesław Kaczmarek 31-05-2011
W spotkaniu warsztatowym udział brały instytucje kultury, co obrazuje słabość sektora pozarządowego w zakresie reprezentowania, formułowania postulatów. Trzeba przewidzieć system wsparcia dla rozwinięcia organizacji parasolowych – biur porad obywatelskich działających w innych sferach niż dotychczasowe wsparcie do walki z bezrobociem.
PartycypacjaWiesław Kaczmarek 31-05-2011
W odniesieniu do celu II należy wzmocnić procesy rozwijania partycypacji społecznej w działaniach samorządu. Nie wystarczą iluzoryczne konsultacje z ogloszeniami że jutro mija termin składania uwag. Niestety samorządy nie wkładaja wysilku w zachęcaniu do w
poprawiona wersja poprzedniego komentarzaJacek Strzemieczny 31-05-2011
Warszawa, 31 maja 2011 r.
Jacek Strzemieczny
Alicja Pacewicz
Za Zarząd Centrum Edukacji Obywatelskiej

Uwagi Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej
do projektu Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego

Przedstawiony do konsultacji społecznych dokument zawiera wartościową diagnozę sytuacji i wskazuje pożądane kierunki działań, które mogą sprzyjać rozwojowi kapitału społecznego.
Uwagi ogólne
Doceniając działania programowe w przygotowaniu tego strategicznego dokumentu zwracamy uwagę na niedostateczne uwzględnienie w nim - na poziomach: priorytetów, kierunków działań, zastosowania instrumentów i sposobów realizacji działań - następujących kwestii:
1. Zmiana sposobu pracy szkoły jako instytucji.
Uzasadnienie. Zmiana sposobów nauczania („metod nauczania”) zależy od kultury pracy szkoły jako instytucji. Doskonalenie nauczycieli poza murami szkoły ma znikomy wpływ na metody pracy nauczycieli , ponieważ zależą one od takich elementów kultury pracy konkretnej szkoły jak: zakres współpracy nauczycieli, typ i jakość profesjonalnej komunikacji pomiędzy nauczycielami i dyrekcją, sposób realizacji nadzoru pedagogicznego przez dyrektora, system bieżącego oceniania uczniów. Wstępne kształcenie nauczycieli na studiach powinno być lepsze, ale w małym stopniu przekłada się na jakość pracy szkoły. Aby skutecznie zmienić metody nauczania trzeba systematycznie wspierać dyrektora i nauczycieli we wprowadzaniu realnych zmian w pracy szkoły.
2. Działania uczniów w społeczności lokalnej.
Uzasadnienie. Warunkiem wypełniania przez szkoły misji edukacyjnej (w tym celów ogólnych zapisanych w podstawie programowej) jest silniejszy związek nauczania z rzeczywistością pozaszkolną. Kapitał społeczny najskuteczniej tworzą rzeczywiste działania uczniów - na przykład projekty lokalne, wolontariat edukacyjny – wynikające z ich poczucia solidarności społecznej i zaangażowania obywatelskiego.

Uwagi do części: Cele, priorytety i kierunki działania (układ celów do 2020 roku)
Uważamy, że priorytet 1.1. powinien zostać rozszerzony i przyjąć następujące brzmienie:
1.1. Wspieranie edukacji szkolnej w zakresie metod nauczania sprzyjających kooperacji, kreatywności i komunikacji oraz rozwijanie demokratycznej kultury szkoły.
Uzasadnienie: użyte w obecnej wersji projektu sformułowanie „nowoczesne metody nauczania” jest niejasne i zbyt szerokie. Za nowoczesne uważane są niekiedy metody nauczania niezwiązane z celami strategii czy nawet z nią sprzeczne; np. nacisk na wspieranie uczniów najzdolniejszych niesie ryzyko wykluczania społecznego.
Proponujemy też inne sformułowanie kierunków realizacji tego priorytetu:
1.1.1. Upowszechnianie w systemie edukacji metod nauczania rozwijających postawy kooperacji, kreatywności i komunikacji
Uzasadnienie: nie chodzi bowiem o metody „promujące budowanie postaw”, lecz o takie, które te postawy wyraźnie kształtują, jak np. uczniowski projekt zespołowy, zespołowe rozwiązywanie problemów, wolontariat edukacyjny (tzw. service learning), młodzieżowe działania lokalne.
Temu kierunkowi działań powinny towarzyszyć odpowiednie instrumenty w zasadach rozliczania szkoły (nadzór pedagogiczny) oraz w systemie grantowym wspierającym lokalne projekty młodzieży.

Do listy instrumentów i sposobów realizacji/elementów planu działania dotyczących priorytetowej strategii 1.1. proponujemy dopisanie:
- wparcie zmian w pracy szkoły i zwiększeniu zakresu współpracy i zaufania pomiędzy nauczycielami oraz nauczycielami i uczniami
- promowanie i wspieranie działań uczniów w społeczności lokalnej
Uzasadnienie: patrz uwagi ogólne
- wprowadzenie na wszystkich etapach edukacji szkolnej nauczania metodą zespołowego projektu edukacyjnego
Uzasadnienie: projekt edukacyjny stanowi sprawdzoną i powszechnie stosowaną na świecie formę kształcenia kompetencji społecznych, umiejętności współpracy, komunikacji, rozwiązywania problemów i negocjowania wspólnego stanowiska. Obecnie projekty są obligatoryjne tylko w gimnazjach.
Wymienione wyżej instrumenty powinny zostać uwzględnione na poziomach legislacyjnym, nadzorczym, programowych działaniach edukacyjnych i grantach celowych oraz przy opracowaniu katalogów dobrych praktyk.
1.1.3 Wzmocnienie edukacji obywatelskiej, medialnej i kulturalnej.
Uzasadnienie: proponujemy usunięcie sformułowania „w procesach kształcenia”, gdyż nie niesie ono żadnych istotnych treści, cały bowiem punkt 1.1. dotyczy edukacji formalnej. Jeśli chodzi łoby o podkreślenie tego faktu, lepiej napisać „w kształceniu formalnym na wszystkich jego etapach”.

Proponujemy także dodanie do kierunków działań czwartego punktu:
1.1.4. Wspieranie zmian w sposobie pracy szkoły, służących rozwijaniu postaw kooperacji, kreatywności i komunikacji.
Uzasadnienie: punkt 1.1.1. dotyczy metod pracy nauczyciela z uczniami, my proponujemy by dodatkowo zwrócić uwagę na kulturę organizacyjną szkoły, której zmiana jest konieczna aby sposób nauczania służył rozwijaniu kapitału społecznego. Idzie tu o „miękkie” elementy pracy szkoły: wzajemne relacje między dyrekcją, nauczycielami, uczniami i rodzicami, klimat i etos szkoły, a także sposób zarządzania szkołą jako instytucją publiczną (jawność procedur, przejrzystość podejmowania decyzji, uwzględnianie głosu uczniów i rodziców itp.). Kluczowa dla zmian wskazanych w 1.1.4 jest oparta na zaufaniu współpraca nauczycieli i szersze respektowanie podmiotowości nauczycieli w doskonaleniu nauczania i ucznia uczniów.
Jeśli autorzy projektu uznają za celowe wprowadzenie tego dodatkowego kierunku działania, Centrum Edukacji Obywatelskiej zaproponuje listę działań oraz instrumenty i sposoby realizacji.
Uwaga o kluczowym wskaźniku
Nasze wątpliwości budzi też kluczowy wskaźnik przyjęty dla tego obszaru: „liczba aktywnych stowarzyszeń, fundacji, innych organizacji społecznych na 10 000 mieszkańców”. Wskaźnik jest niewystarczający, gdyż „nie wychwytuje” całego ogromu nieformalnych działań młodych i dorosłych obywateli, w których uczestniczy coraz więcej osób (jednorazowe akcje protestu lub wsparcia dla różnych inicjatyw, grupy ad hoc powstające np. w Internecie). Ten typ aktywności obywatelskiej nabiera we współczesnej demokracji partycypacyjnej coraz większego znaczenia.

Definicja, model, zasady - uwagi do StrategiiStowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego 01-06-2011
1. Zbyt wąska definicja kapitału społecznego
Kapitał społeczny został w Strategii zdefiniowany jako „wynikająca z zaufania oraz obowiązujących norm i wzorów postępowania, zdolność obywateli do mobilizacji i łączenia zasobów, która sprzyja kreatywności oraz wzmacnia wolę współpracy i porozumienia w osiąganiu wspólnych celów”. Uważamy, że definicja ta ma konserwatywny charakter i opiera rozwój kapitału na istniejących i utrwalonych sposobach działania. Jest też zbyt wąska – nie obejmuje np. wykształcania w społeczeństwie zdolności do płynnej absorpcji wzorców kulturowych i zachowań społecznych.

2. Błędne założenia, wadliwy model
SRKS posługuje się tzw. modelem polaryzacyjno-dyfuzyjnym. Z grubsza polega on na tym, że wzmacniamy „bieguny wzrostu” (duże ośrodki miejskie, instytucje, które już odnoszą sukcesy), udrażniamy kanały komunikacji między tymi ośrodkami a słabszą resztą i zakładamy, że sukces/bogactwo/kapitał przepłynie od mocniejszych do słabszych.
Zastosowanie tego modelu mocno uwypukla centralizm strategii. Nie uwzględnienia ona niezwykle zróżnicowanego, a często dostrzegalnego nawet na poziomie gmin czy dzielnic, społecznego kapitału „zalążkowego”. W Polsce obok siebie funkcjonują często zupełnie odmienne pod względem społecznym i kulturowym gminy.
Ponadto model polaryzacyjno-dyfuzyjny pokazał swoją wadliwość w odniesieniu do dystrybucji bogactwa. W żadnym miejscu na świecie (w tym Polsce ostatnich 20 lat) znaczący wzrost bogactwa najsilniejszej ekonomicznie części populacji („lokomotyw rozwoju”) nie przekładał się na wzrost bogactwa warstw uboższych. Bogactwo jakoś nie chce samo „skapywać” w dół struktury społecznej, wątpliwe, by „skapywał” w ten sposób kapitał społeczny.

3. Skąd się bierze kapitał społeczny?
W dokumencie brakuje refleksji nad materialnymi podstawami kapitału społecznego. Powstawanie, trwanie i rozwój kapitału społecznego wymaga zapewnienia tworzącym go grupom ludzi pewnego minimum bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego. Kapitał społeczny nie rozwija się w próżni. Strategia budowy kapitału społecznego nie może być skutecznie realizowana bez idących za nią programów polityki społecznej i ekonomicznej. Jak pokazują liczne badania, istnieje silny związek między poziomem społecznego egalitaryzmu, bezpieczeństwa socjalnego a kapitałem społecznym. Strategia rządowa zupełnie ignoruje ten wymiar problemu.

4. Niepełna diagnoza
W dokumencie zabrakło też próby diagnozy tego, w jaki sposób kapitał społeczny (składające się na niego kompetencje) rozkładają się w polskim społeczeństwie ze względu na takie kryteria jak płeć, miejsce zamieszkania, wiek, klasa społeczna. Przyjęte założenia nie gwarantują, że kapitał będzie przyrastał w egalitarny sposób, że na jego wzroście skorzystają także grupy wykluczone, że nie wzmocni on wyłącznie grup, które i tak mają już wysokiej jakości kapitał społeczny. Nie zostały też przedstawione mechanizmy monitorowania zmian rozkładu kapitału w wymienionych grupach.

5. Równe szanse zamiast równego dostępu.
Dokument używa formuły, że konieczne są działania na rzecz tworzenia „równych szans” dla wykluczonych. Samo pojęcie „równych szans” wydaje się wadliwe już na poziomie opisu („szanse” są zazwyczaj dziedziczone, co pokazują badania, a zatem „równość szans” jest zawsze mniej lub bardziej iluzoryczna), w dodatku nie rozwiązuje problemu wykluczenia. Nawet jeśli wszyscy mają teoretycznie równe szanse w dostępie do pewnych dóbr, to jeśli te dobra są dobrami rzadkimi, część zawsze będzie wykluczona z udziału w nich.
Zamiast „równych szans” zasadą powinna być rzeczywista równość w dostępie do pewnych społeczno-kulturowych dóbr. Równy dostęp jest kwestią kluczową w innym dokumencie – podpisanym niedawno przez premiera i ministra Michała Boniego Pakcie dla kultury, który skądinąd powinien zostać dołączony do Strategii jako jeden z dokumentów strategicznych, które wiążą się z realizacją SRKS.

6. Zapomniany problem: czytelnictwo
Zatrważające statystyki z ostatnich miesięcy pokazują, że w Polsce załamał się proces rozwijania kompetencji w zakresie rozumienia tekstu pisanego. Strategia pomija ten problem. Naszym zdaniem SRKS powinna zostać uzupełniona o postulat powołania programu rozwoju czytelnictwa, rozumianego jako projekt nowej pracy u podstaw, kierowanego do obszarów i środowisk często wielokrotnie wykluczonych.

7. Filozofia też rozwija kapitał społeczny
W odniesieniu do reformy systemu edukacji Strategia powtarza dokładnie te same hasła, które regularnie pojawiają się w dyskusjach o edukacji w Polsce od końca lat 90.: o konieczności zastąpienia edukacji opartej na zapamiętywaniu materiału edukacją opartą o umiejętności. Pod tym hasłem została przeprowadzona reforma edukacji czasów Jerzego Buzka, pod tym hasłem usuwa się z programów szkolnych wiedzę humanistyczną. Tymczasem klasyczne wykształcenie humanistyczne (to, co określamy mianem „edukacji liberalnej”) jest niezbędną kompetencją także obywatela demokratycznej wspólnoty. „Edukacja oparta na umiejętnościach” jak dotąd sprowadza się do usuwania z programów nauczania kolejnych lektur i ważnych tekstów kultury. Czy w zamian uczniowie wykształcili nowe umiejętności? Bardzo wątpliwe. Co więcej klasyczne wykształcenie humanistyczne w coraz większym stopniu staje się przywilejem klasowym, a szkoła coraz mniej wyrównuje wyniesione z domu różnice kapitału społeczno-kulturowego.
Zamiast nacisku na „umiejętności” należałoby raczej przywrócić klasyczną, humanistyczną edukację, z obowiązkowym kursem filozofii (ze szczególnym naciskiem na filozofię społeczno-polityczną) w szkołach średnich. Filozofia zastąpić powinna finansowane przez państwo zajęcia z religii (co w Polsce na ogół oznacza lekcje katolickiej katechezy). Zajęciom filozofii powinny towarzyszyć obowiązkowe (już na poziomie gimnazjum) zajęcia edukacji obywatelskiej.

8. Pominięta grupa: nauczyciele
Przewidywana zmiana podstawy programowej wymagać będzie gwałtownego przemieszczenia nauczycieli w obrębie systemu szkolnictwa powszechnego. Zmiana ta będzie wymagać nowej, dobrze wykształconej i wystarczająco licznej kadry nauczycieli. Tymczasem młodzi nauczyciele w systemie szkolnictwa powszechnego zajmują daleką pozycję w hierarchii i często pozbawieni są zabezpieczeń socjalnych, przez co zawód nauczyciela nie uważany jest za atrakcyjny i prestiżowy.
Uważamy, że niezbędne jest uwzględnienie w projekcie SRKS różnic w obrębie grupy zawodowej nauczycieli. Należy też opracować zestaw konkretnych działań wzmacniających rolę wchodzących do tego zawodu osób i zwiększających prestiż zawodu nauczyciela, m.in. wypracować dodatkowe formy zabezpieczenia socjalnego dla młodych nauczycieli, rozbudowany system szkoleń dla młodych nauczycieli.

9. Za darmo i na własną rękę?
Wątpliwości budzi także duży nacisk położony w SRKS na wolontariat i filantropię. Pierwszy często jest po prostu wykorzystywaniem nieopłaconej pracy, druga sposobem reprodukcji stosunków władzy i wymówką dla wycofywania się państwa ze swoich funkcji. Postulat Strategii „Zwiększenie skali i zakresu zadań publicznych przekazywanych do realizacji organizacjom obywatelskim” należałoby poddać szczególnie głębokiej dyskusji, a zaproponowane instrumenty realizacji tych celów powinny być ze szczególną uwagą monitorowane przez organizacje pozarządowe. Tak aby nie okazało się za kilka lat, że zapewnienie podstawowych dóbr pozostawiono wyłącznie organizacjom pozarządowym, a jeśli na danym terenie nie znajdzie się organizacja, która chce zapewnić obywatelom dostęp do kultury czy edukacji – to trudno.

10. Kto zapełni te muzea?
W stosunku do kultury w planach Strategii rząd przyjmuje głównie postawę „muzealno-akumulacyjną”. Plany udostępnienia jak najszerszej rzeszy odbiorców dziedzictwa kulturowego (digitalizacja ważnych tekstów kultury, łącznie z zakupem przez państwo praw autorskich do części z nich) zasługują na pełne poparcie. Jednak państwo powinno także zobowiązać się w strategii do podejmowania działań umożliwiających aktywny udział jak najszerszych rzesz obywateli w kulturze współczesnej, dokument przecenia wagę dziedzictwa narodowego. Ponadto niemal pomija kwestię twórczości własnej, tymczasem kreowanie nowych dzieł, stworzenie sprzyjających warunków twórczości, a nie tylko zachowywaniu dziedzictwa, zasługiwałoby na osobny cel Strategii.

11. Czy tylko prawo chroni byt twórców?
Prawa autorskie są głównym narzędziem ochrony interesów twórców kultury wymienionym w Strategii. Tymczasem wielu twórców wskazuje na to, jak ograniczającą funkcję pełnią (wobec swobodnego obiegu kultury). Być może należałoby zastanowić się nad innymi formami ochrony twórców kultury (np. minimalny dochód gwarantowany dla twórców kultury na godziwym poziomie, który umożliwiałby im swobodne udostępnianie ich dzieł wszystkim chętnym).

12. Co z monopolami?
SRKS w niedostatecznym stopniu opisuje dynamikę rozwoju gałęzi prawa związanej z ochroną własności intelektualnej. Dynamika ta w Unii Europejskiej oparta jest co prawda na wzmacnianiu ochrony praw autorskich, ale odbywa się ono przy jednoczesnym wzmacnianiu obrony przed monopolem. Postulujemy uwzględnienie prawa antymonopolowego w projekcie SRKS.

13. Czy taniec jest dziedzictwem?
Cel 4 Strategii „Rozwój i efektywne wykorzystanie potencjału kulturowego i kreatywnego” koncentruje się na dziedzictwie kulturowym. Nie zostało jednak wystarczająco sprecyzowane, o jakim dziedzictwie jest mowa. Obecne sformułowania sugerują, że chodzi wyłącznie o dziedzictwo kultury materialnej (zabytki architektury), a pomija min. piśmiennictwo i kulturę niematerialna.

14. Wszędzie tam, gdzie występuje pojęcie „przyroda” proponujemy zastąpić je bardziej adekwatnymi pojęciami „ekologia” lub „kultura ekologiczna”.

15. Nasze wątpliwości budzi ujęty w SRKS projekt powołania Polskiego Centrum Kinematografii, nie uwzględniono w nim bowiem Filmoteki Narodowej – instytucji o olbrzymich archiwach i bardzo złej sytuacji organizacyjnej i logistycznej.

16. Zwiększenie społecznej wiedzy na temat kapitału społecznego i SRKS powinno się odbyć poprzez konkretne działania, a nie tylko medialne kampanie. Przykładem takich działań może być np. powołanie specjalnych zespołów do opracowania narodowych programów ratowania Łodzi i Górnego Śląska. Te obszary kraju (głównie zwarte skupiska miejskie) zostały najmocniej dotknięte przez transformację ustrojową i wymagają kompleksowego planu ratowania zabudowy czy dziedzictwa przemysłowego. Dotychczas przyjęte i realizowane na tym terenie programy rewitalizacyjne miały ograniczony zasięg.